czwartek, 22 maja 2014

Korwin-Mikke nie rozumie co to gwałt? Czy aby na pewno to powiedział?


Sensacyjne nagłówki obiegły portale informacyjne, napędzając kliknięcia i ciesząc reklamobiorców. Cieszą także tych, którzy w rzekomym (o czym za chwilę) powinięciu się nogi Korwin-Mikkego, widzą szansę na powiększenie swego elektoratu (zupełnie zresztą poza logiką, bo elektorat JKM nie wydaje się wymienny na cokolwiek na polskim ringu politycznym). 
Miał wyrazić tę właśnie myśl w programie "Dziubek od starego czajniczka", znanym pod handlową nazwą "Kropka nad I". Krótko o tym, dlaczego sądzę, że tak nie było, a Janusz Korwin-Mikke powiedział coś, do czego właściwego zrozumienia nie trzeba się specjalnie wysilać - a wprost przeciwnie! - do czego opacznego rozumienia trzeba się przyłożyć?

Cóż takiego powiedział JKM?

Proponuję najpierw obejrzeć, ale uważnie, początek tego programu, a jeszcze lepiej całość: zwłaszcza to, co Korwin-Mikke mówi, nie pierwszy raz zresztą, o baronach UE. Oni nie mają powodu, aby go w Parlamencie Europejskim wyczekiwać, ani nawet, możliwie skutecznej przecież próbie jego kandydowania, sprzyjać. 

Stwierdzenie, że "kobiety zawsze stawiają opór..." pada wyraźnie - wyraźnie! - w kontekście małżeństwa, a nie damsko-męskich kontaktów w szkole, w pracy, na ulicy czy po dyskotece w stanie upojenia. Jest to dokładnie wprost wyrażenie myśli, że kobieta chce być przez swego męża zdobywana. Z drugiej strony on też o wiele bardziej spełniony może być w roli zdobywcy (także jej ciała!) niż jako samiec rozpłodowy. Może ktoś z mężów albo żon temu zaprzeczyć? Każda inna interpretacja jest wyjmowaniem słów - w tej "delikatnej sprawie" (co podkreślił Korwin-Mikke) - z kontekstu. JKM nie nawołuje do gwałtów, ani nie pokazuje, że nie rozumie, co to gwałt. Co ważniejsze, mówi rzecz istotną: "każdy powinien wiedzieć, kiedy wolno" - nie zastąpią tego żadne kodeksy ani konwencje, z czym się w 100% zgadzam.

Więc czy Janusz Korwin-Mikke jest za gwałceniem kobiet? Trudno wyobrazić sobie większy przedwyborczy humbug i próbę stygmatyzacji kogoś, kto zagraża establishmentowi - no może poza tym, gdyby chodziło o krzywdzenie dzieci, ale to "oręż" zarezerwowany do zwalczania innych grup społecznych - wiecie jakich. To celowe działanie mające sprawić, że wszystko pozostanie "tak jak jest" i co działa tak, jak widać. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, że tak po prostu jest większości rządzących, ale mniejszości ich wyborców, po prostu dobrze, a naszą, obywateli rolą, jest po prostu to co 4 lata przyklepywać i legitymizować.

Muszka to nie atrybut chama - instrukcja wiązania

środa, 21 maja 2014

Lepszy pomysł niż alkolocki i viatolle

Zbliżają się wybory do Europarlamentu. Kto wie, czy znów się nie okaże, że 10% idących na głosowanie, z jakichś 30%  społeczeństwa, która na nie w porywie i przy dobrej pogodzie pójdzie, nie potrafi postawić znaku "X" przy nazwisku jednego kandydata. Jednego - nie czterech, albo dwunastu.

Wiele mówiono w ostatnim czasie o rewolucyjnych urządzeniach, które mają ułatwić życie i poprawić bezpieczeństwo. Alkolocki (na koszt kierowców), urządzenia ViaToll (na koszt kierowców). Mam lepszy pomysł. Poprawny bezpieczeństwo, ale samej demokracji!

Referendum w Szwajcarii

<- To nie jest niszczarka do głosów! 

To urządzenie skanujące stosowane przy wyborach i referendach w Szwajcarii. Po co? Po to aby nikomu do głowy nie przyszło, aby z jednego "X" robić ich wiele oraz, jak sądzę po to, aby proces zliczania głosów przyspieszyć, usprawnić i uczynić tańszy, co w przypadku głosujących kilkadziesiąt razy częściej niż my Szwajcarów, jest na pewno ważne.

Nie stać nas na taką poprawę standardu? Eeee, nie prawda. Na ten cel jestem skłonny się nawet, w rozsądnych granicach, samo-opodatkować. Niebezpiecznie się czuję, kiedy 1,5mln moich współobywateli, nie potrafi, albo każe mi się wierzyć, że nie potrafi, zliczyć do jednego i trafić w kratkę... 

Nie zamierzam oczywiście startować w przetargu na dostawę tych urządzeń - zostawiam to specom do transparentnego, jak zawsze, rozstrzygnięcia.

Prounijny vs. prokremlowski? Czy może dla odmiany, propolski?

Jakie dziwne uproszczenie wtłaczane jest do naszych głów: ten kto nie jest prounijny, ten jest prokremlowski. Ktoś kto próbuje takim schematem upraszczać sobie świat, niech spojrzy na Niemców: trudno o bardziej prounijny (z pozoru) w działaniu kraj, a mimo to robiący z Rosją tak świetne interesy, z których żadnego poświęcić nie jest w stanie. Uczmy się od nich. Alternatywą dla prounijności i prorosyjskości, jest propolskość. Policzenie i zdefiniowanie wreszcie, naszego interesu. I realizacja go!

Nikt o nasz kraj nie zadba w ogóle i nikt nie zadba lepiej, jeśli sami tego nie zrobimy. Nie dotacje-sracje ani szklane paciorki. Nie zgadzajmy się na wtłaczanie nam mentalności kury wydziobującej z ziemi robaki, podczas gdy naszym symbolem wciąż jest orzeł!

wtorek, 20 maja 2014

If you really wanna know what "POLSKA. Spring into." means...

Polish Foreign Affairs Ministry has just launched a campaign "Spring Into POLSKA".Noone speaking Shakespeare's language knows what "spring into" means. Nor do I! Here is my brief explanation what it might be considered to mean.


And do believe me, Poland is a great country. Do not spring into, just come and see for yourselves! Everyone, except military troops pretending civilians, is welcome here... to spend some money

środa, 7 maja 2014

Perspektywa koryta - zagrożenie długiego rządzenia bez odpowiedzialności

Kiedyś chciał obniżać podatki, dziś zmienił zdanie. Mało tego, kiedyś chciał nawet podatki uprościć słynnym "3x15". A dziś? Dziś przeprasza za to, że chciał i zrzuca to na karb tego, że był wówczas w opozycji, a argument podatkowy, to był nośny argument, wygodny do użycia. Nie tylko w tej sprawie zmienił zresztą zdanie, ale mniejsza o to.

Dlaczego to robi, dlaczego sam się topi? Dla korzyści czysto politycznej. Przekaz jest prosty: "nie wierzcie tym, którzy teraz nie rządzą, a mówią, że można / trzeba w Polsce obniżyć podatki. Oni są w opozycji i kiedyś tak jak ja, będą was przepraszać". Niektórzy mówią, że to cynizm i hipokryzja, ja twierdzę, że to nic nadzwyczajnego w polskiej polityce. Tak po prostu działa efekt koryta.

Jest jednak jedno nad czym przejść do porządku dziennego nie sposób.

Kłamstwo ekonomiczne, które się Polakom wpaja: 
podatków obniżyć się w Polsce nie da, bo spadną wpływy do budżetu i spadnie - już i tak nie najwyższa, jakość usług publicznych. 

Gdzie tu kłamstwo? W istocie tego zdania. Obniżka stopy podatków wcale nie musi powodować spadku wielkości wpływów do budżetu. Co więcej, praktyka ostatnich lat - także w Polsce, pokazała, że im niższe podatki, tym większe wpływy do budżetu!

Niemożliwe? Ależ w skali makro - możliwe!
  • więcej zostaje w kieszeni podatników, których siła nabywcza się zwiększa, co przekłada się na wzrost konsumpcji / inwestycji / oszczędności, które stymulują gospodarkę
  • więcej zostaje w przedsiębiorstwach, które mogą pożytkować te środki na różne cele: rozwój technologiczny, inwestycje w nowe obszary działania, marketing, innowacje itd. - to także oddziałuje pozytywnie na gospodarkę, konkurencyjność czy bezrobocie.  Ostatecznie: nawet jeśli jakiś prywatny przedsiębiorca dodatkowe zyski zechce skonsumować, stawiając sobie dwunastą willę z basenem, to także pozytywnie wpłynie na gospodarkę - sam jej przecież nie zbuduje!
  • więcej osób będzie skłonnych do ujawniania wszystkich swoich dochodów czy ujawnienia ich w ogóle, przez wyjście z szarej i czarnej strefy - nawet jeśli to nie wpłynie na gospodarkę - oni przecież już w niej funkcjonują -  budżet odniesie wymierne korzyści.
  • ożywienie gospodarcze, wzrost liczby konkurujących o klienta firm, sprawi także, że firmy te zaczną konkurować o pracowników: stwarzając im lepsze warunki pracy, konkurując o ich utrzymanie / przyciągnięcie nowych, większymi zarobkami - to także spowoduje wzrost wpływów do budżetu. Konkurencja zachęci także pracowników do podnoszenia swoich kwalifikacji, poszerzania wiedzy... - to będzie stymulować sektor edukacyjny
  • wszystko powyższe przyciągnie także kolejnych inwestorów zagranicznych, chcących oferować rosnącemu zdrowo rynkowi swoje produkty czy usługi - to także praca przy ich produkcji albo dystrybucji dla Polaków! To byłoby prawdziwe wykorzystanie możliwości Unii Europejskiej
I tak dalej i tak dalej...

Czy nie tego przede wszystkim potrzeba Polakom, aby przestali snuć plany emigracyjne, a może i zaczęli myśleć o powrocie, chętniej zakładali rodziny lub je powiększali? Cóż innego, jeśli nie nasz "centralnie reglamentowany dobrobyt" i kompradorski kapitalizm wygania ich z Polski albo spycha w marazm? No przecież nie perspektywa dojścia PiS do władzy!

No cóż, ja jednak jestem w opozycji do Pana Tuska. Niewykluczone więc, że będę też kiedyś przepraszał, za głoszone poglądy - to jednak niepewne. Pewne jest za to jedno: nieznane mi jest zupełnie to spojrzenie na gospodarkę z perspektywy koryta, którą Premier zdążył przez lata rządzenia przesiąknąć, zapominając zupełnie o tym co jest pierwotne, a co wtórne - gospodarka czy budżet państwa, obywatel czy państwo.
Nie dajcie się zwieść: te barany przy korycie, to także my - zawsze kiedy dajemy się
nabierać na tzw. "państwo opiekuńcze". Wielu Polaków w ostatnich
latach zrezygnowało z jego "opieki".

piątek, 2 maja 2014

Dlaczego państwo polskie postanowiło jednać się na fałszu?

Czy za chwilę w imię poprawności czy "polityki miłości" będziemy mówić, że Niemcy są naszym odwiecznym sprzymierzeńcem, a z nazistami to nigdy nie mięli oni nic wspólnego?

Przeczytaj cały tekst Z kim walczyli Polacy na Westerplatte? Niemcy się nie dowiedzą

Dlaczego to takie ważne aby to Polacy szczególnie dbali o prawdę historyczną? Jest jeden zasadniczy powód: w IIWS Polska straciła ok. 3,5mln żołnierzy i cywilów - ilość jaką trudno sobie w ogóle wyobrazić. Było to prawie 17% ówczesnej ludności Polski - najwięcej ze wszystkich państw biorących udział w tym konflikcie w skali całego świata. Zostaliśmy przez IIWS światową dotknięci najbardziej, nie mówiąc już o tym co robili nasi oswobodziciele przez kolejne pięć dekad. Dodajmy do tego, że Polska reparacji wojennych ze strony Niemiec się niesuwerennie zrzekła, pod naciskiem Związku Radzieckiego. I to jest prawda i to są najważniejsze fakty.

W temacie reparacji wojennych polecam dwa teksty:

Spróbujmy sobie wyobrazić Amerykanów, którzy o atakujących Pearl Harbor Japończykach, w imię dobrych obecnych relacji mówią, jako o niezidentyfikowanych "siłach przeważających liczebnie". To niepojęte i tak się nigdy nie stało!

środa, 30 kwietnia 2014

Wyższa matematyka w ZUS?

Dzień w którym pisemnie dowiadujesz się, że ktoś poprzestawiał kilkadziesiąt tysięcy Twoich "oszczędności emerytalnych" bez pytania Cię o zdanie, trudno nazwać dobrym. Takiej korespondencji jeszcze nigdy dotąd nie otrzymałem. 

Co ciekawe: ten, który teraz tymi oszczędnościami włada - czyli ZUS, ma sporo ustawowego czasu aby się z nich rozliczyć, bo półtora roku to jest dużo czasu na podanie kwoty, chyba że mówimy o czymś innym niż + / =.

Błąd w dacie zaznaczyłem na różowo - powinno być 2013.

 
 
Co do "reformy OFE" mam tylko jedno skojarzenie: przyszedł pewnego dnia piroman i podpalił Twój dom. Dom się prawie doszczętnie spalił a Ty słyszysz:"Jeśli chcesz, możesz nadal w nim mieszkać. Masz przecież wciąż wybór!"

środa, 23 kwietnia 2014

K. Szczuka twierdzi, że potrafi dać... - moja krótka refleksja o strzyżeniu baranów, zwanym wyborami

Czy kobieta musi "dawać w ryj" aby się przebić? Czy tak płasko i prymitywnie jest wszędzie czy to tylko adaptacja do naszych realiów krajowych? Żal! Po prostu żal! Znam rady sołeckie, których średni poziom zostałby mocno zaniżony takim zachowaniem.

Czy w innych krajach kandydaci do PE używają równie prymitywnych chwytów i wulgarnego słownictwa? Sądziłem, że po kandydatce, która twierdzi, że ma "politykę w dupie", ale startuje do Parlamentu Europejskiego, nic mnie nie zadziwi, a jednak... Do dna wciąż daleko.



Czego właściwie ona chce, po co, z jakim pomysłem idzie do PE, dla kogo, co chce zrobić, a czego nie zrobi na pewno? Jaką składa obietnicę wyborcom: że jest i pozostanie inteligentna? Że nie zacznie wierzyć w Boga, bo tak postanowiła?
Głupota i chamstwo się w Polsce się planowo krzewi. Barany trzeba strzyc...

środa, 16 kwietnia 2014

Co mają Polacy?

Ludzie rozsądni mówią od lat o konieczności zmian w podatkach: uproszczenia, odchudzenia systemu, spójności. Mówią, że 70% łącznych obciążeń podatkowych na jednym przeciętnym obywatelu, to za wiele jeśli chcemy śnić o korzystnej demografii i rozwoju. Mówią o potrzebie podniesienia jednej z najniższych na świecie kwoty wolnej od podatku, jaką mamy obecnie w Polsce. Mówią o potrzebie racjonalizacji wydatków publicznych oraz np. rozsądnego wydawania środków na pomoc społeczną i inne transfery tego typu, tak by nie trafiały one do ludzi względnie prosperujących (ot przykład: zapomoga dla Posła na Sejm), tylko do potrzebujących. Wiele mówią i nic. La gówno! Nikt nie korzysta z rad, bo po co? Przecież mamy demokrację.

Za to głupcy - działają. Upajają się sondażami, bo im 2% (słownie: dwa procent) skoczyło, nie zważając że nam w tym samym czasie ciśnienie o 30% się podniosło.

Czytam:
Zapłacenie niższego podatku zamiast wyższego będzie ścigane przez skarbówkę i prokuraturę.

- taka powstała idea. Proponuję dołożyć jeszcze ABW, CBA, BOR i WSI reaktywacja. Ścigać, gnębić i wytracać - jak się najlepiej potrafi. Pomysł zresztą nie jest wcale nowy, bo przepisy takie już istnieją i są stosowane.

Dla niezorientowanych socjaldemokratów: nie każdy, a właściwie to niewielki odsetek, kto płaci niższy podatek,zamiast wyższego, to złodziej. Większość korzysta zwyczajnie z możliwości jakie daje prawo czy obecność Polski w UE. I tu jest właśnie pies pogrzebany! Z możliwości jakie daje prawo skorzystać mógł Amber Gold, któremu żaden złoty włos z głowy nie spadnie - zobaczycie! Już to Prokurator Seremet zaanonsował. Mogą korzystać z prawa też inni, starannie wyselekcjonowani, ale żeby z możliwości jakie daje prawo miała korzystać większość, a mógł każdy - to się w kraju postkolonialnym udać nie może.

Co ma urzędnik, księgowa w fabryce kapci, sprzedawca truskawek na bazarku czy ktoś kto prowadzi biznes, daje pracę sobie i innym? Co mają wszyscy? Proste: wszyscy mają się Państwa bać! Tylko czy tak zdobywa się autorytet? Czy kraj ludzi zastraszonych może być krajem ludzi wolnych? Czy to sprzyjające warunki dla demokracji czy może realizacja maksym devide et impere? Odpowiedź nasuwa się sama. Bójmy się PiS-u, bójmy się Putina, bójmy się marginalizacji w Unii Europejskiej. Kogo się boi władza - tylko Boga i historii, skoro zasadami tego pierwszego gardzi a historię i jej nauczanie uznaje za anachroniczny zbytek? Obywateli się władza boi, naprawdę? Powyższe raczej dowodzi, że nimi gardzi.

Róbcie rządzący tak dalej, tylko już teraz znajdźcie kogoś kto na ochotnika, jako ostatni, zgasi tu światło - świeczkę.

Przestępcza optymalizacja podatkowa - Bankier.pl

czwartek, 20 lutego 2014

Kompaktowe świetlówki energooszczędne: nowy czynnik kancerogenny w Twoim domu!


Najnowsze badanie przeprowadzone przez Stony Brooks University dowodzi, że żarówki tzw. "energooszczędne", po za tym że zawierają działającą kancorogennie rtęć (o czym wiadomo od dawna), emitują także wysoki poziom promieniowania ultrafioletowego - konkretnie, promieni UVA i UVC. W rzeczywistości, promieniowanie UV jest tak duże, że może powodować poparzenia skóry i degradację jej komórek. Eksperci twierdzą, że promieniowanie może przyczyniać się do powstawania raka skóry w jego najgorszej formie - czerniaka.


Źródła:

wtorek, 11 lutego 2014

Ekipa do odbudowy ruiny z piękną fasadą, pilnie poszukiwana!

Monstrualnie nadmuchana sprawa T. to niestety dobra miara upadku i nieskuteczności państwa.

Jak widać, można było skutecznie przeprowadzić ustawę o nacjonalizacji 154mld oszczędności emerytalnych 16mln Polaków, ale nie można na czas wymyślić skutecznych prawnie narzędzi do izolowania jednego niebezpiecznego przestępcy zagrażającego otoczeniu - trzeba uciekać się do bardzo wątpliwych ruchów i tak mało wiarygodnych, że nawet dzieci miałyby problem z uwierzeniem w ich prawdziwość.

To Państwo - nie powiem MOJE, to kraj uważam za swój - jest skuteczne za to skuteczne w czynieniu spraw bardzo wątpliwych moralnie i ekonomiczne, skuteczne wobec biednych, uczciwych, pracowitych, chorych czy innych zależnych, z konieczności czy wyboru, od jego pomocy... Tam gdzie jednak jest jakieś AmberGold, koncesje na gaz łupkowy, gdzie trzeba coś pożytecznego doprowadzić do końca - tam tej skuteczności nie widać. 

Proszę nie już pisać o autostradach, aquaparkach ani innych odnowionych elewacjach w domu, który nadaje się do remontu od fundamentu po dach!

czwartek, 6 lutego 2014

Rzeszowa Góra (lubuskie)


Obejrzałem ponownie film w którym Prezydent Janusz Kubicki objaśnia dlaczego łączyć samorządy nam trzeba i co stoi za tą ideą. Chyba jednak coś z tą argumentacją Pana prezydenta jest nie do końca w porządku. Pomijam chwytające za gardło słowa o "przyszłości naszych dzieci" (19 działających w ZG sklepów Biedronka im tę przyszłość z pewnością zapewni... - niektórym!), ale i powoływanie się na przykład Rzeszowa jest dyskusyjne, choć inspirujące.


wtorek, 4 lutego 2014

Będą nas dzielić, dopóki nie będzie to dzielenie przez zero


Rzad zagarnął z OFE 153mld złotych w obligacjach, które sam sobie umorzył, ale dług publiczny zmaleje o 132mld. Ci, którzy umieją i chce im się liczyć pytają: gdzie brakujące 19mld złotych? Minister rzecznik Kidawa-Błońska mówi, że "nie wie", ale "pieniądze są na pewno bezpieczne".

Przy okazji sprawy OFE potwierdziło się niestety, że zostaliśmy zbiorowo wykastrowani jako obywatele przez ostatnie lata budowania emocji a unikania faktów i próby ich merytorycznej oceny w naszych sporach. Nadymanie wymyślonych historii o helu, o kłótni przed startem, fałszywek i tym, że "jak nie wylądujemy, to nas zaje***", o faszyzmie stadionowych kibiców, powszechnym antysemityzmie Polaków, pijanych kierowcach jeżdżących stadami, tropieniu 6 księży pedofilów, reformie 6-laktów (z której rakiem najchętniej wycofaliby się sami autorzy), o mamie Madzi, o Trynkiewiczu (który jako niebezpieczny morderca, ale poczytalny człowiek, powinien już 25lat temu "dostać czapę"), o gender-srender itd.

To wszystko nas tyko podzieliło, ale nie wokół prawdy, tylko wokół kłamstw i prostych zamulaczy.


Trudno wyobrazić by mi sobie było jeszcze 10lat temu w Polsce taką operację finansową - zawłaszczenie przez władzę 153mld złotych - bez masowych strajków i protestów na ulicach. A jednak - systematyczna propaganda i zamulanie zrobiły swoje.

Znieczuliły nas, jak znieczula się kogoś, na kim ma się zamiar przeprowadzić bardzo gruntowny, kluczowy dla jego życia zabieg!

Poniżej bez wątpienia najgorszy film o 10/04 jaki widziałem.
Nieźle jak na zwykły wypadek lotniczy, prawda?


sobota, 1 lutego 2014

Zdejmijcie tygrysowi te kagańce!

Jak dowodzi raport GUS na temat polskiej demografii A.D. 2013, to już naprawdę ostatni dzwonek na ratowanie naszej populacji przed wymarciem. 


Później zostanie nam już tylko szybkie zgłębianie zasad srebrnej gospodarki albo wielokulturowy, wielonarodowościowy tygiel, z całą swoją barwnością, jak i problemami. To już nie będzie jednak kraj jaki znamy. I to na nasze własne życzenie.

Droga do poprawy nie wiedzie jednak przez "karty dużych rodzin" czy karty rabatowe. Aby zostać dużą rodziną trzeba lat wytrwałości, a by dostać rabat, trzeba najpierw mieć gdzie zarobić, a potem wydać.

Droga do poprawy w każdej niemal dziedzinie naszego polskiego życia, to zdjęcie tych wszystkich kagańców, które "polski tygrys" wciąż zmuszony jest nosić i których przybywa.

Zobacz wpis prof. Rybińskiego "Polska umiera" - http://tpt.to/a4f9hRs

czwartek, 30 stycznia 2014

Nie wierzmy feminazistom

To biologia i medycyna są kompetentne w ustalaniu i definiowaniu początku życia człowieka. Nie filozofia, nie socjologia, nie nauki prawnicze czy politologia. (...)

W 1857 roku amerykański Sąd Najwyższy odmówił człowieczeństwa czarnoskórym i odmówił zniesienia niewolnictwa. W 1936 roku niemiecki Sąd Najwyższy, pod presją Hitlera, odmówił człowieczeństwa Żydom, doprowadzając do straszliwej zbrodni Holokaustu.

 

Pod jaką presją są współcześni prawodawcy, pod jaką jesteśmy my?

 

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Nikt nie da Wam tyle, ile Zielona Góra obieca!

Przyglądam się zielonogórskiej "debacie" i "kampanii informacyjnej" miasta na rzecz połączenia samorządów miejskiego i wiejskiego.  Piszę o kampanii miasta, bo gmina kampanii jako takiej, w formie usystematyzowanej, nie prowadzi. W każdym razie, nie zauważyłem. A szkoda.

Sprawy w swoje ręce zaczynają brać zatem mieszkańcy. Nie wystarczają im nawiedzenia ich sołectw przez pielgrzymujące władze miasta i zaczynają zadawać konkretne pytania. Skąd będzie ten MILIARD? Ile z tego MILIARDA otrzyma gmina? Na co będzie spożytkowany? Jakie są tego szanse czy gwarancje? Jakie będą faktyczne koszty utrzymania połączonego organizmu samorządowego i czy oby na pewno efekt synergii jaki można uzyskać, nie zostanie skanibalizowany? (to szczególnie ciekawe w obliczu solennych zapewnień, że żaden urzędnik nie straci pracy...) Skąd wezmą się środki na ekspresową rozbudowę dróg obiecywaną na spotkaniach z mieszkańcami? (wiadomo jak na razie tylko tyle, że z budżetu...) Czy jest już program ich modernizacji lub choćby jego zarys? (czas aby był, choćby warunkowy, z określeniem priorytetów...) Pytają słusznie o sport w gminie oraz o to, na ile szanse stowarzyszeń i klubów wiejskich będą wyrównane w konkurowaniu z zielonogórskimi gigantami....Itd.

Ludzie się organizują, zaczynają dociekać, dopytywać. Czują się trochę okręcani wokół palca. I jest to chyba co gorsza uniesiony palec środkowy. Po czym wnioskuję?

piątek, 24 stycznia 2014

Nauka obcych języków - absolutny must!

Jakby ktoś słyszał o czymś do kupienia wartym 4,5 miliona, przecenionym na 135 tysięcy, to dajcie znać - oczywiście na priv. Może być jakiś szpital, spółka miejska, biblioteka, względnie nawet przedszkole. Byle nie w Mysłowicach! Zapożyczę się a kupię!

Przepraszam za sarkazm i zapewniam, że jestem pogodnym optymistą - w głębi duszy raczej, niż z twarzy. Powinienem napisać, o sytuacji w Mysłowicach kompleksowo, ale mi się zwyczajnie nie chce, Powinienem napisać, że to skandal, ale to słowo w ostatnich latach się zdewaluowało w naszym kraju tak bardzo, że nie robi już na nikim większego wrażenia i nic nie niesie.

Jeśli przyjąć, że nasza wiedza o poczynaniach tej władzy rządzi się takimi samymi prawami jak widoczność góry lodowej, z której 1/5 wystaje a reszta jest niewidoczna, to można dojść do wniosku, że najbardziej warto uczyć się teraz języków krajów ościennych, bo dni naszego niechybnie dobiegają bliższego czy dalszego, ale jednak końca.

niedziela, 12 stycznia 2014

Dobroczynna niedziela

Owsiak obudził w ludziach to, co drzemało gdzieś głęboko: chęć dzielenia się i niesienia pomocy - powiedział ktoś w ogólnopolskim radiu. Zupełnie tak jakby wcześniej nikt się nie dzielił i nie pomagał. Jakby nic się nie działo po za tym. Ignorancja, w imię stawiania pomnika żywemu!

Ktoś inny powiedział, że jak się komuś WOŚP nie podoba, to niech założy swoją fundację i znajdzie "własnego Owsiaka". Czy naprawdę tego trzeba nam najbardziej?

Kto chce - niech wspiera akcje WOŚP, Dobrze, że jest, bo z jednej strony wymierne osiągnięcia ma, a z drugiej - otwiera oczy.

Mi jednakorgiastyczna licytacja na kasę jednak nie odpowiada. Nie mój PR.

Pomagać? Oczywiście! Nie trzeba do tego fundacji. Znajdźmy potrzebującego w promieniu 100m od siebie i pomagajmy uśmiechając się do siebie. Codziennie.

PS
Ze sposobem działania WOŚP i lansowaną "radosną dobroczynnościa" się nie utożsamiam. Równie daleko mi jednak do tych, którzy przysimaja na swoje ściany i TL odwrócone serca. Odwrócone serca nieodparcie przypominają mi odwrócone krzyże. Zluzujcie!

środa, 23 października 2013

Genialna konstrukcja współczesnej ekonomii

Państwa ustawowo nadają bankom prawo do kreacji pieniądza, którym następnie banki finansują lwią część długu publicznego, który z kolei służy finansowaniu bieżących "potrzeb" Państwa. Dług i jego koszt ostatecznie spada na obywateli w formie podatków - obywateli, którzy pieniądza nie kreują (gros osób!), a mogą spłacić go wraz z odsetkami jedynie z własnej pracy lub majątku. Zyski banków w bynajmniej wirtualnej postaci, trafiają ostatecznie do kilku miejsc na świecie.

Bardzo sprawny system masowego ogołacania społeczeństw i akumulowania aktywów przez wąską grupę światowej finansjery.

niedziela, 13 października 2013

Demokracja: dobra kiedy trzeba?

Jaki by ostateczny wynik referendum nie był, to jest ono przykrym doświadczeniem. 

Po pierwsze dlatego, że istotą kampanii stronników HGW było nawoływanie nie do jej poparcia, co do bojkotu referendum, co uważam za robienie z demokracji szmaty do podłogi.

Po drugie:mówienie przez media i polityków (z nielicznymi wyjątkami) o danych sondażowych tak jakby były oficjalnymi, jest robieniem szmat, ale już z posiadaczy każdego pojedynczego głosu -podobno w demokracji ważnego.

Gorzka lekcja, gdy "demokracja święci triumf", bo ludzie są na grzybach.

piątek, 12 lipca 2013

Każdy kościół będzie im zawadą

Nie mogę uznać, że ta sprawa mnie nie dotyczy, bo jestem protestantem. Bezpardonowa walka z Kościołem Katolickim trwa na całego. Zadziwiające że dla polskiego, jakże obiektywnego dziennikarstwa, świadectwo jednego człowieka wystarcza, aby prezentować sprawy jako bezsprzeczne fakty, czego kończenie zdań tytułów znakami zapytania nic a nic nie zmienia.

Media, w swej misji rzetelnego informowania, przedrukują jak się okazuje wszystko co oświadczy Lemański, który początkowo rzucił na swojego zwierzchnika cień podejrzenia o homoseksualizm, a teraz brnie w stronę przyznania jemu stygmatu antysemity (bardzo nośne przecież, dotąd działało!). 

Wszystko to na kanwie opowieści jednego człowieka: bez dowodu, bez konfrontacji, bez jakiejkolwiek weryfikacji. Wbrew starej, opisanej już w prawie biblijnym zasadzie, aby na świadectwie dwóch lub trzech opierać sądy nad ludźmi. 

Widocznie realizowany cel uświęca użyte medialne środki. Jaki to cel? Żaden myślący człowiek nie może mieć wątpliwości: bez kościoła odbieranego przez licznych Polaków jako autorytetu z którym trzeba się liczyć, będzie łatwiej forsować zmiany, w których wprowadzeniu KR-K jest zawadą i kamieniem obrazy. Kamieniem obrazy, którym podzieleni coraz to mocniej protestanci, a i w swoim gronie zajęci nierzadko dzieleniem "duchowego włosa" na czworo i konfrontacją wzajemnie wyznawanych doktryn, zamiast pochylania się nad owocami i rozsądzania przez nie, być nie chcą i nie mogą. Z chlubnymi wyjątkami ludzi, którzy "wynoszą światło spod korca" i potrafią nazywać publicznie pewne sprawy po imieniu i co ważniejsze, robią to! 

Nowe autorytety w miejsce starych, już czekają w blokach startowych, chętne do zastąpienia każdego księdza, biskupa czy samego Papieża. Przyjdzie czas i na pastorów, a i na samego Jezusa także! Słowo "antychryst" nie znaczy "przeciw Jezusowi", ono znaczy "zamiast Jezusa" - nie wierzycie, sprawdźcie etymologię. Autorytety będą rzecz jasna neutralne światopoglądowo, politycznie poprawne, deklaratywnie kochające wszystkich ludzi i wszystko co ludzkie, skłonne do zmiany zdanie w każdej chwili, kiedy zajdzie obiektywnie i wymiernie taka potrzeba, Zupełnie też neutralne intelektualnie - by nie powiedzieć jałowe, ale za to złotouste, pełne erudycji, miłe dla ucha, wchodzące w świadomość wielu odbiorców, jak w przysłowiowe masło. 

To na marginesie - gdyby naprawdę ktoś nie wiedział o co toczy się ta rozgrywka i co jest jej stawką. 

Co w tym wszystkim jest najgorsze i mąci trochę wizję szytej nam przez ludzi "świetlanej" przyszłości? To, że skoro na bazie opowieści i przemyśleń, być może z domieszką czystej fantazji jednego człowieka, można wnioskować o przymiotach czy ich braku u katolickiego hierarchy i dyskredytować go, można i będzie można tak już od dziś o każdym, które niesie sobą jakiekolwiek wartości. W imię "postępu" rzecz jasna.

Jeśli nie chcesz takiego "postępu" zwróć się Czytelniku do Boga. Poszukaj go i pozwól Jemu się znaleźć - niezależnie od kościoła w którym jesteś. Nie staniesz się przez to obojętnym na świat, ale skutecznie zostaniesz uratowany, by nie podzielić losu, który świat sam sobie szykuje. 

Drogę dawno znasz :)

niedziela, 7 lipca 2013

Oby chichot historii nigdy nie musiał nikogo z nas ratować

Zbrodniarz to dziś już tylko poczciwy schorowany dziadek - zbyt chory by stanąć przed sądem, jednak nie na tyle aby uczestniczyć w fecie ku swej czci.

Zbrodnia zrelatywizowana, w imię uznania jakiegoś wyższego imperatywu. Jaruzelski od zawsze był pewnie za demokracją, tylko warunków nie było do tego...

Co oni z tym krajem wyprawiają?!

Oliwy nie pożałował  inny "wielki przyjaciel" wolnej Polski. Zupełnie neutralnie włączył się w obchody sam Putin. W depeszy urodzinowej napisał m.in.:

"W trudnych sytuacjach zawsze przejawialiście męstwo i odpowiedzialność, przyjmowaliście zrównoważone i dalekowzroczne decyzje."

Czego ta historia mnie uczy?

Żyj tak aby ratunkiem dla bilansu życia nigdy nie musiał być chichot historii, jako jedyna nadzieja. Trudno o gorszy koniec tu na ziemii jak próba przypisywania wyrządzonemu złu, dobrych owoców.

(w dniu własnych 39. urodzin)

czwartek, 4 lipca 2013

Przezwyciężyć homoseksualną agendę

Po niedawnych ważnych orzeczeniach Sądu Najwyższego w USA, uznających prawo homoseksualistów do zawierania pełnoprawnych małżeństw, pojawiły się medialne głosy, że Amerykanie bardzo zmienili swoją postawę wobec homoseksualizmu i homoseksualistów w ostatnim roku. Jak zwracają uwagę autorzy materiału w CBN News, to nie do końca prawda. Ameryka nie doszła do tego punktu w jedną noc. Już 10 lat temu CBN News zaczęła ujawniać poufną strategię konwersji USA na kulturę progejowską.

Alan Sears i Craig Osten, współautorzy wydanej w 2003 roku książki pt. „The Homosexual Agenda: Exposing the Principal Threat to Religious Freedom Today” przestrzegali przed realizacją złożonej i dobrze przemyślanej strategii uczynienia USA krajem przyjaznym gejom i wrogim wobec tych, którzy się tej idei opierają. Chrześcijańscy autorzy obszernie przytaczają fragmenty innej książki „After the Ball: How America Will Conquer Its Fear and Hatred of Gays in the '90s.” wydanej w 1989 roku, która wytyczyła homoseksualną agendę.

Wielu homoseksualistów zaprzecza, że taka agenda w ogóle istnieje, w jawnej czy w niejawnej postaci. Tymczasem sami autorzy omawiają w „After the Ball:..” ustalenia ze szczytu gejowskich liderów, który odbył się w 1988 roku w Warrenton w stanie Wirginia, a na którym to właśnie szczycie homoseksualna agenda została uzgodniona. Ci autorzy to Marshall Kirk, uchodzący za genialnego, badacz mózgu oraz Hunter Madsen, absolwent Harvardu, ekspert w dziedzinie taktyki publicznej perswazji. Zaproponowali oni taktykę na "prostą" Amerykę, która jest bardzo podobna do metod prania mózgu stosowanych przez chińskiego komunistę Mao Tse-tunga, połączoną z najbardziej perswazyjnymi technikami sprzedaży stosowanymi w świecie reklamy. Cel tego prania mózgu, wg. Kirka i Madsena:
użycie tych samych procesów, które sprawiły, że Amerykanie nas nienawidzą, do tego, aby tę nienawiść zmienić w ciepły szacunek – czy im się to podoba czy nie
Mówić aż do zmęczenia

Po pierwsze zaproponowali oni, aby homoseksualiści oraz ich liberalni sojusznicy „znieczulili” h e t e r o seksualistów, poprzez wyniesienie homoseksualizmu jako tematu, na który mówi się w codziennym życiu tak wiele, jak to tylko możliwe. „Zasadniczą” sprawą – jak stwierdzili sami autorzy, jest:
Mówić o gejostwie dopóty, aż problem stanie się całkowicie nie do zniesienia (...) Możecie zapomnieć o przekonywaniu ludzi wprost, że homoseksualizm to coś dobrego. Jeśli jednak uda się sprawić by ludzie myśleli, że to po prostu kolejna rzecz, która zasługuje po prostu na wzruszenie ramionami, wówczas wasza bitwa o prawa jest praktycznie wygrana.
Wg. Searsa:
Mówimy o żądaniu takiego zachowania, by takie zachowania nie tylko nie były w żaden sposób potępiane, ale były w każdy możliwy sposób i z każdego możliwego miejsca afirmowane jako poprawne, dobre i uznane.
Potwierdza to obraz mediów obserwowany w USA od dekady, zalewanych przez gejów i gejowskie motywy nie tylko jako wzmianki, ale przede wszystkim motywy wiodące programów emitowanych w primetime.

Geje jako ofiary

Kolejną kwestią jaką poruszają Kirk i Madsen jest:
przedstawiać gejów jako ofiary okoliczności i ucisku, nie jako agresywnych rywali (...) Geje muszą być przedstawiani jako ofiary w potrzebie ochrony, tak aby w prostym odruchu ludzie byli skłonni przyjąć rolę ich obrońców.
Benjamin Bull z Alliance Defense Fund powiedział:
Nagle ci, którzy wybierają zachowania homoseksualne, sodomię, są ofiarami. To szaleństwo!
Czy homoseksualistom udało się wygrać w walce o postrzeganie ich jako prześladowanej mniejszości? Wracając do mediów; szalenie popularny serial "Zbawieni" (Saved) przedstawia nowonarodzonych chrześcijan jako okrutnych homofobów próbujących przeprogramować od środka młodych, biednych i niezrozumianych gejów. W innym, „Drżąc przed Bogiem” (Trembling Before God) mowa o tym jak prawosławni i chasydzcy homoseksualiści są prześladowani i nieakceptowani. W kolejnym, „Zmowa milczenia” (The Conspiracy of Silence) autorzy twierdzą, że homoseksualni księża są zaszczuwani na śmierć przez to, że nie mogą wyrażać swego homoseksualizmu.

Jednocześnie dobry, miły i pełen zrozumienie homoseksualny sąsiad stał się obecny w tak wielu filmach i serialach, że stało się to już wręcz banalne. Lista gejocentrycznych lub wywołujących empatię z gejami produkcji telewizyjnych stała się przez minioną dekadę w USA bardzo długa, co nie dziwi biorąc pod uwagę te słowa autorów „After the Ball:…”:
Przeciętny Amerykanin spędza przed telewizorem ponad siedem godzin dziennie. To godziny otwartej bramy w ich prywatny świat, przez którą może zostać przeniesiony koń trojański.
Źródło: Covert Agenda: US Didn't Become Pro-Gay Overnight


Zobacz także:



Komentarz: 

Widząc co dzieje się obecnie w kwestii „tolerancji” wobec zjawisku homoseksualizmu w Polsce i próby zrównania ze sobą każdej orientacji seksualnej, nie sposób nie przyglądać się przebiegowi tego procesu w USA. Metody i techniki wykorzystywane przez lobby homoseksualne są i będą identyczne z tymi wykorzystanymi za Atlantykiem – niby dlaczego miałyby być inne, skoro tam okazały się skuteczne?

Istnieje jednak zasadnicza różnica między społeczeństwami Polski i USA. Polacy są zdecydowanie bardziej jako społeczeństwo homogeniczni i konserwatywni – głównie za sprawą pozycji Kościoła Katolickiego.

Rodzi to zapewne spore konsekwencje dla sposobu realizacji celów przez lobby homoseksualne i adaptacji do warunków polskich. Głównym wrogiem i przeszkodą jest Kościół Katolicki. Stąd też obserwowane w Polsce od kilku lat próby zdyskredytowania go na wszelkie możliwe sposoby (nasiliło się po śmierci JPII), czego najłatwiej dokonać metodą małych kroków: dyskredytując poszczególnych księży. W dyskredytowaniu najmniej chodzi o przytaczanie prawdziwych zdarzeń i faktów a najczęściej o wzmacnianie negatywnych emocji, które w każdym człowieku drzemią.

Drugą konsekwencją amerykańsko-polskich różnic i tego, że w USA homoseksualny plan już się powiódł, jest dostęp do tych informacji przez świadomych obywateli jeszcze niezindoktrynowanych społeczeństw. Plan zastosowany w USA okazał się skuteczny, ale przez to także stał się on w pełni jawny i możliwy do oceny po owocach. Stąd należy się spodziewać, że przebieg procesu w Polsce może być planowany jako dużo szybszy i z zastosowaniem dużo mniej „demokratycznych” metod. Zawrotne tempo tego procesu zresztą widać: od czasu kiedy o homoseksualizmie się w Polsce mówi  dużo w debacie publicznej minęło ledwie kilka lat a pomimo niskiego poparcia społecznego już trwają prace nad ustawą o związkach partnerskich - prace w trakcie których w łonie samej partii rządzącej bezpardonowo atakuje się i stygmatyzuje przeciwników prawnych rozwiązań sprzyjających homoseksualistom. Dla porównania w USA, od czasu wykreślenia homoseksualizmu z listy chorób psychicznych do momentu legalizacji związków partnerskich minęły prawie trzy dekady, a i tak rozwiązania prawne nie są w każdym stanie USA do dziś jednakowo liberalne.

Homoseksualizm jest zaburzeniem orientacji seksualnej, nie ma podłoża genetycznego (co sama ewolucyjna genetyka i teoria dziedziczenia genów wyklucza). Homoseksualizm jest jednak przede wszystkim grzechem, z przebiegiem i konsekwencjami opisanymi już w Księdze Rodzaju (nawet nagła ślepota nie powstrzymuje homoseksualnej żądzy, dla jej zaspokojenia ludzie gotowi są do posunięcia się do ostateczności, dotyka tak młodych i starych…).

Mimo, że mam takie a nie inne zdanie o homoseksualizmie, sami homoseksualiści to przede wszystkim ludzie potrzebujący pomocy. Chrześcijańska miłość, jak teraz próbuje się ja promować na liberalna modlę, nie każe jednak niczego nie widzieć i wszystko przemilczać, a wręcz przeciwnie: tym bardziej nakazuje mówić prawdę, pokazywać słabość ale i sposób w jaki można ją pokonać.

Ludzie noszą wielkie możliwości zmiany świata, ale na nic się one zdadzą, jeśli nie będą w stanie przemienić siebie. Nie wiem jak dla medycyny, ale dla Boga homoseksualizm jest w pełni uleczalny, o czym świadczą liczne przykłady, jak choćby ten:



Trzeba jednak najpierw uwierzyć, że to możliwe i wytrwać w tym pamiętając, że największym oszustwem wobec człowieku chcącego coś w swoim życiu zmienić jest to, że jest w tym zdany zawsze tylko sam na siebie.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Śmieciowa tresura

Czy to nie dziś wkroczyliśmy na drogę postępu i globalistycznej tresury? Starannego i jakże ekologicznego mycia opakowań po jogurcie, tudzież kefirze oraz deklaracji śmieciowych długich jak formularz PiT z załącznikami? Czy wiadomo już może co będzie z segregowanym śmieciem dziać się dalej, niż to, że na osobnych pryzmach będzie zalegać? No i do dziś nie wiem co z zakalaną pieluchą: niby organiczne, a jednak na sztucznym podłożu. Czy oddzielać?

Segregacja fajna sprawa, ale recykling przecież jeszcze bardziej i temu segregacja właśnie powinna służyć.

Prosty sposób by przekonać się czy "świat rzeczywiście potrzebuje GMO"

Internet obiegają kolejne informacje o  druzgocącym wpływie spożywania GMO na organizmy żywe. Ostatnio czytałem coś o szczurach, jeszcze wcześniej o bydle, teraz o trzodzie chlewnej. 

Szokujące zdjęcia pokazują spustoszenia dokonane przez żywność GMO!
Nowe, przełomowe badanie pokazuje, że konsumpcja paszy zawierającej GMO
szkodzi trzodzie chlewnej. Badanie wykazało, że karmienie świń paszą składającą
się z genetycznie modyfikowanej soi i kukurydzy wywołało wzrost ciężkiego
stanu zapalnego żołądka o 267% w porównaniu z grupą karmioną paszą
bez GMO. Różnica u samców była jeszcze większa: wzrost o 400%.
Wyniki badania są zaskakujące i statystycznie istotne.
Zwolenników GMO, aby nie powiedzieć: piewców GMO i dobrodziejstwa jakie niosą one światu, to jednak nie przekonuje, mimo, że mówimy nie o twórczości blogerskiej, tylko rzetelnych badaniach i dowodach naukowych, które jednoznacznie mówią: 

GMO nie jest obojętne: ono szkodzi! 

"To nic" - zdają się mówić obrońcy - korzyści (zyski) daleko przewyższają te szkody, poza tym, nie można przenosić wyników badań ze szczurów wprost na ludzi... Ciekawe zatem jak, jeśli nie na zwierzętach, testuje wstępnie inne produkty, zanim dopuści się je do testowania u ludzi. W przypadku GMO takich badań nigdy nie było, albo zostały one ukryte!

Nie wchodźmy jednak w spór naukowy - zostawmy to z jednej strony lobbystom i naukowcom, którzy nie sprzeniewierzają się rzetelności - z drugiej, jako że sami i tak nie będziemy w stanie zważyć żadnych argumentów, zdając się na ledwie na zaufanie do jednej czy drugiej strony.

Istnieje jednak bardzo prosty sposób na to, aby przekonać się co o GMO sądzą konsumenci i na ile "świat GMO rzeczywiście potrzebuje". Sposób z realizacją którego w świecie "wolności na każdym kroku" problemów być żadnych nie powinno. Jakiś przełomowy sposób, rewolucja? - zapytacie. Nie, sposób bardzo prosty, fundamentalny.  

wtorek, 25 czerwca 2013

Wciąż łatwo nami kręcić w dowolną stronę

Słyszę w radiu w ten deszczowy dzień, że z badań sondażowych wynika, że większość Polaków jest za likwidacją finansowania partii politycznych z budżetu. Większość niestety pokazała, że niewiele rozumie z mechanizmów władzy i stanowienia prawa. Nie rozumie istoty lobbingu oraz niewspółmiernie większych możliwości pozyskania funduszy przez rządzące w danym czasie ugrupowanie czy koalicję.

Dziesiątki lat manipulacji zrobiły swoje. Łatwo wciąż Polakami kręcić i sprzedawać im kolorowe szklane paciorki jako klejnoty. Ekonomia (jako w dużej mierze nauka o zachowaniach i decyzjach człowieka) ma jednak nieubłagane prawa, niepodatne na zaklęcia.

Nie tak dawno z pewnych ważnych ust słyszeliśmy, że są sprawy których się nie sondażuje czy nie poddaje rozstrzygnięciu w referendum: jak na przykład wiek emerytalny, wysokość podatków, czy wiek obowiązku szkolnego, a teraz czekam kiedy władza ochoczo odwoła się do woli społeczeństwa czyniąc jej zadość.

Każdy kto umie liczyć szybko policzy jak marginalną sprawą jest ta, o której trąbi się od 2 tygodni.  


Mówienie o tym jak bardzo potrzeba Polsce ograniczenia finansowania partii politycznych jest zatem czystą demagogią i rozmową o zupełnym marginesie, dyktowaną bieżącą, złą dla rządzących sytuacja sondażową. Ale to zdaje się jest już specjalność w "poważnych rozmowach o Polsce" od wielu wielu lat, że nieważna jest Polska a ważna potrzeba chwili.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Zbrodnia wygwizdania stalinisty - o tym jak to z wykładem Baumana było...

Policja i Uniwersytet Wrocławski podpisały porozumienie, na mocy którego można ścigać przestępców na terenie uczelni i akademików - wiadomość z września 2011 roku.

W czerwcu 2013 roku policja, antyterroryści na tyle już się dobrze czują na wrocławskiej uczelni, że korzystają z pomieszczeń uczelni do monitorowania wykładów.

I tak, przed wykładem profesora, majora wojskowej bezpieki Baumana, funkcjonariusze zainstalowali się w salach Uniwersytetu - piętro wyżej nad aulą w której miał się odbyć wykład - zanim na uczelni pojawił się sam Bauman a nawet kibice i narodowcy.

Jest to więc sprzeczne w przekazami medialnymi, że policja interweniowała i weszła na uczelnię dopiero po zgłoszeniu zajścia. Zgłoszenie jak widać poszło wcześniej, anim nastąpiła "zbrodnia" wygwizdania stalinisty, a policja tylko czekała na odpowiedni moment, aby wejść na salę z bronią gładkolufową i gazem.

Warto spokojnie obejrzeć poniższy film i mieć własne zdanie. Pewne jest, że Ruch Narodowy - chodzi o wymiar świadomościowy a nie o instytucję - establishmentowi nie leży i zwyczajnie zagraża: samo to, że jest już jest groźne, a gdyby rządzili czy mieli choć kilkanaście mandatów... Strach pomyśleć. To byłby kres antypolskiej orgii uprawianej od 1945 roku... 


środa, 19 czerwca 2013

"Nasze matki, nasi ojcowie" - krótka refleksja na gorąco

Obejrzałem druga część filmu "Nasze matki, nasi ojcowie" i naprawdę trochę mi trudno uwierzyć, po tym co tam zobaczyłem dotychczas, że zrobił on w Polsce tyle zamętu. Film jest wstrząsający, bo i sama wojna taka jest. Film można uznać za stronniczy, w tym sensie, że zrobili go Niemcy, a główni bohaterowie to początkowo ciepłe a potem tragiczne postaci.

Oglądając film kilka razy zastanawiałem się po czyjej stronie bym był, gdybym musiał wybrać pośród walczących Niemców i Rosjan, wiedząc to co wiemy dziś. Odpowiednio prowadząc widza można naprawdę wiele.

Tym niemniej uznanie tego filmu przez niektórych za antypolski, piętnujący nasz rzekomo wrodzony antysemityzm, to na podstawie dwóch odcinków uważam za mocno przesądzone.
Szanujmy się bardziej i nie startujmy do mierzenia się z każdym przekłamaniem czy wyolbrzymieniem.

Sądzę że Niemcy mogą po tym filmie odczuwać niepomiernie większy wstyd czy ból z powodu barbarzyństwa, uprzedzeń, braku empatii, których systemówo się dopuszczali ich przodkowie, trzy pokolenia temu. Nie powinno to być dla nas pociechą, ale może być jakąś wskazówką.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Dwa filmy, jeden scenariusz. Anatomia dezinformacji jak na dłoni

Rzecz o Andrzeju Hadaczu

Rok 2010


Hadacz to jeden z najaktywniejszych tzw. "obrońca krzyża" z Krakowskiego Przedmieścia. Autor wielu skrajnych wypowiedzi, rzekomo wzorrcowy reprezentant manifestującego tam środowiska. Pokazywany przez media w głównych serwisach informacyjnych.



Jego radykalność (by nie powiedzieć głupota i wścieklizna) wykorzystane zostają w klipie wyborczym, jako negatywna zachęta do mobilizacji elektoratu.



Rok 2013


Pojawia się na tzw. Paradzie Równości, głosząc tolerancję, walkę o prawa mniejszości. Mówi, że wcześniej popełnił "wielki błąd". Symbolizuje dla wielu tam obecnych "nawrócenie". Mówi:
Słońce jest dla wszystkich, wolność jest dla wszystkich. Koniec z dyskryminacją!



Konkluzja


Czy rzeczywiście trudno się domyślić, że od początku był to człowiek wsadzony do środowiska "obrońców krzyża" odgórnie nie bez powodu i eksponowany przez media dzięki wyćwiczonej radykalności wypowiadanych stwierdzeń? Zwróćcie uwagę na to co mówi i jak mówi w wielu wcześniejszych materiałach TV.  Jak radykalnych (świadomie w mojej ocenie) sformułowań używa - na granicy zdrowego rozsądku i poza wszelkim umiarem.

Działanie przez agentów wpływu - znane nie od dziś. Najefektywniejszą metodą socjotechniki pozostaje nie tyle kreowanie nowych emocji społecznych - bo to żmudny i trudno do całkowitej kontroli proces, co wykorzystywanie i wzmacnianie już istniejących, dla realizacji określonego, pierwotnie założonego celu. Chcąc nie chcąc, uczestniczymy w eksperymencie na żywym organizmie. Pytanie, w ilu jeszcze sytuacjach "spinujących" ludzkie nastroje, sprawa ma się podobnie, bo że nie w tej jednej, to pewne.


Pozostaje mi tylko zgodzić się w tym miejscu z Posłem Stanisławem Piętą w tym, że takie metody manipulacji opinią publiczną oraz deprecjonowanie ludzi broniących z wiary czy po prostu z głębokiego przekonania, tego co chcą zachować, przez wykorzystywanie prowokatora, dyskwalifikują środowiska uzurpujące sobie prawo do zaufania wśród wyborców.

Koni trojańskich tabuny

To co widać - manifestacja potęgi
Akwedukt Pont du Gard - ukończony w 18r. n.e. 260m
długości, 49m wysokości. Zbudowany z ok. 3 tys. bloków
kamiennych połączonych klamrami, bez użycia zaprawy.
Jedna arkada, to 260 bloków o łącznej wadze ok. 850t.


Kiedy Starożytni Rzymianie budowali swoją sieć doprowadzających do miasta wodę pitną kanałów (łącznie ok. 400km, z czego spora część pod ziemią), nie było pewnie nikogo kto nie mówiłby, że to postęp. Świat im zazdrościł potęgi, myśli i rozmachu. 

Rzymianie podchodzili do budowy akweduktów bardzo naukowo - oczywiście na miarę tamtych czasów. Budowa akweduktów była naprawdę ogromnym przedsięwzięciem inżynieryjnym: zachowywanie spadków grawitacyjnych, kanały podziemne, prowadzenie nad rzekami i kanałami, odwadnianie przyległych terenów aby zapobiec możliwości skażenia przez wody gruntowe. Sam wybór źródła, z którego czerpano wodę był bardzo staranny - jego integralnym elementem była długotrwała obserwacja stanu zdrowia tubylców, którzy tę wodę na co dzień spożywali. Pełen profesjonalizm, a wszystko po to aby mieć czystą wodę.

W efekcie tego wielkiego przedsięwzięcia, w szczytowym okresie działania akweduktów  aż 800 tyś m3 wody dziennie było z odległych źródeł dostarczane do Rzymu drogami wodnymi.

sobota, 15 czerwca 2013

Globalne ocieplenie i sprawy ciemne jak tabaka

To co poza czysto naukowymi wątpliwościami podnoszonymi przez coraz liczniejszych ekspertów, każe zastanowić się nad prawdziwością teorii o antropogenicznym charakterze globalnego ocieplenia, którą to wylansowali głównie naukowcy i wiceprezydenci z USA, jest zachowanie właśnie tychże.

Skoro prawdą jest ta teoria i niezbite są dowody, które winny budzić przerażenie:

1. Dlaczego same USA nie przystąpiły do protokołu Kioto, jak zresztą wiele innych państw rozwiniętych, które odpowiadają aż za ok. 75% globalnej emisji CO2 do atmosfery?
W 2015 być może dołączą Chiny, jako największa gospodarka, ale dopóki to się nie stało, pozostaje tylko w sferze zapowiedzi.

2. Dlaczego te same USA stawiają obecnie na gaz łupkowy, którego cena wciąż spada, odwrotnie proporcjonalnie do jego wydobycia, podczas gdy liczne farmy wiatrowe, zbudowane kosztem miliardów dolarów, zjada rdza?

Czy globalne ocieplenie nie jest to oby teoria, której naukowe uprawiedliwianie  podtrzymywane jest przez mnogość różnych badań, szczodrze finansowanych przez rządy i zarządy zainteresowanych tym czysto ekonomicznie krajów i korporacji.

Mam wątpliwości, szczególnie duże, kiedy zwolennik teorii globalnego ocieplenia, czlowiek zdaje się obeznany z tematem, prosi abym uzasadnił związek między ilością  promieniowania słonecznego docierającego do Ziemi, czy albedo naszej planety, a temperaturą...

Wpływu człowieka i naszej cywilizacji na środowisko kwestionować nie zamierzam. Niestety jesteśmy bardziej jako gospodarze destruktorami niż budowniczymi. Balans został już dawno zachwiany, jednak nie przez gospodarkę Mongolii, Somalii, czy Pakistanu, ale właśnie przez tych którzy najgłośniej wzywają teraz wszystkich do ratowania tego, do zniszczenia czego się przyczynili najbardziej. Wzywają potrząsając badaniami naukowymi, które niezbicie dowodzą tylko tego, że autor nie jest analfabetą i każą wierzyć, że to troska o środowisko - nic więcej, pochłonęła dwa lata jego pracy i tyleż samo milionów dolarów.

Bardzo lubię naukę i z podziwem odnoszę się do tych, którzy mówią: nie wiem wszystkiego, muszę to zbadać. Znaleźć potwierdzenie lub zaprzeczenie swoich przypuszczeń. Utylitaryzm jednak nigdy ani nauce ani w ogóle myśli człowieka nie służył.

Wracając do ekologii. Czy takim samym "proekologicznym" działaniem jest obecnie nachalne promowanie przez USA GMO, wszelkimi możliwymi kanałami, gdy coraz więcej badań w sposób nie do podważenia mówi o szkodliwości, lub co najmiej każe sprawę gruntownie zbadać, zachowując póki co ostrożność. Ostrożność jak widać multimiliardowemu biznesowi nie przeszkadza, tak jak swego czasu  kompaniom tytoniowym wiedza o szkodliwości palenia nie przeszkadzała przez dziesiątki lat.

Błędne teorie, tworzące błędne fundamenty do błędnych i szkodliwych dla wielu decyzji, kwestionować trzeba.

czwartek, 6 czerwca 2013

Ratujmy dzieci!

Czy wiesz, że…

… setki dzieci giną co roku w polskich szpitalach na skutek aborcji, tylko dlatego, że  p o d e j r z e w a  się u nich chorobę...

… zabijane są nawet w drugiej połowie ciąży, kiedy są już duże i dobrze rozwinięte, przez wywołanie wczesnego porodu, podczas którego mają umrzeć…

… jeśli nie umrą, są zostawiane bez pomocy, aż umrą...

… matki dzieci podejrzewanych o chorobę poddawane są presji aby dziecko zamordować...

większość dzieci zdiagnozowanych jako chore, jest mordowana...

… badania prenatalne często się mylą, więc wśród dzieci chorych giną też zdrowe

… to wszystko jest zgodne z prawem a płacimy za to my, z naszych składek zdrowotnych.

Możemy tej zbrodni powiedzieć STOP!

Do Sejmu trafił projekt obywatelski zmiany ustawy aborcyjnej, aby ZAKAZAĆ ABORCJI EUGENICZNEJ - aby dzieci chore miały takie samo prawo do życia jak dzieci zdrowe.

W całej Polsce zbierane są podpisy pod tym projektem, potrzeba ich 100.000 aby sprawą zajął się Sejm.

Dwa lata temu pod projektem całkowicie zakazującym aborcji podpisało się 600.000 Polaków.

Większość Polaków jest przeciw aborcji, a ci, którzy popierają aborcję niepełnosprawnych są w mniejszości.

Więcej o akcji na stronie www.ratujdzieci.pl. We wstrząsających audycjach celebryci, dziennikarze, którzy już włączyli się do akcji, przypominają na czym polega aborcja eugeniczna i jak ona wygląda.
 

A wygląda strasznie. 

wtorek, 4 czerwca 2013

Polscy naukowcy ostrzegają przed szczepionkami

Polscy naukowcy ostrzegają przed szczepionkami | zmianynaziemi.pl

Nowa wolność wg. Shimona Peresa? Bez historii.

Prezydent Izraela Shimon Peres goszcząc na Uniwersytecie Jagiellońskim mówił o potrzebie ograniczenia nauki historii - tak, dokładnie wprost to powiedział. Czy mamy się spodziewać w związku z tym radykalnym wezwaniem zarzucenia pamięci o Holokauście? 



Co roku dziesiątki tysięcy dzieci z Izraela, w ramach wycieczek szkolnych przyjeżdżają do Polski, by oglądać miejsca kaźni Żydów w obozach koncentracyjnych w czasie II Wojny Światowej. Jest to element obowiązkowego programu edukacyjnego w Izraelu. Po co oglądać się wstecz, skoro historia jest przeszłością, a my musimy skupiać się na przyszłości, czyli jak to ujął Peres, "pisaniu nowej historii"?

Nikomu bym prawa do nauki w żadnej dziedzinie nie odmawiał, zwłaszcza samemu praktykując dokładnie coś przeciwnego. Dochodzenie prawdy, nauka prawdy, zamiast doktrynerstwa i wykorzystywaniu historii do swoich celów politycznych, to jest klucz.

Drzeć Biblię to jak "drzeć japę" - przejaw artystycznej ekspresji



Nergal został nieprawomocnie oczyszczony z zarzutu obrazy uczuć religijnych, profanacji symboli czy nawoływania do nienawiści na tle religijnym. Darcie Biblii, tak jak "darcie japy", jest widocznie tylko formą ekspresji artystycznej. Co kierowało sądem, który tak orzekł? Uznał, że muzyk nie działał z zamiarem bezpośrednim ani nawet z zamiarem ewentualnym popełnienia przestępstwa i nie miał powodu przypuszczać, że drąc Biblię kogokolwiek obrazi.

Przypomina mi to swego czasu masowe uniewinnianie złodziei samochodów, którzy przed sądem twierdzili, że nie wyłamywali zamków po to, aby auto ukraść, tylko po to aby się przejechać, wyczerpać paliwo i odstawić grzecznie autko na najbliższym leśnym parkingu.

Kto chce świętować, niechaj dziś świętuje

Jednak ja z wywieszaniem flagi szalał dziś nie będę. 
Nie mam materiału tyle, co by kir zrobić.

Największy problem  w Polsce to nie brak dokończonych autostrad, dziura budżetowa
czy bezrobocie. Największy problem, to odarcie ludzi z poczucia elementarnej sprawiedliwości. 
Dopóki to się nie zmieni - a sposoby na to mogą być i ludzkie, jak i boskie,
daleko nie zajdziemy. Zajdziemy niestety donikąd
.

środa, 29 maja 2013

Misterium kostki rosołowej

Przy okazji rozmów o produktach spożywczych przypomniałem sobie wizytacje w różnych fabrykach spożywczych. Szczególnie dwie:


Największą i najpilniej strzeżoną tajemnicą producenta bułek do hot-dogów francuskich jest to, jak robi się w tych bułach dziurkę. Wszystko mogliśmy w fabryce zobaczyć, ale nie to - bo to tajemnica, rangi receptury Coca-Coli co najmniej. Jedząc hot-doga (skoro już ktoś bardzo musi..) wiedzcie, że uczestniczycie w "misterium". Pewnie tym większe, że jest jeszcze przecież parówka i sos..

Fabryka "jedzenia w proszku" - też właściwie była otwarta w całości... no prawie. Wszystko sterylne, czyściutke - jak to w laboratorium. Stosy worków z różnymi półproduktami i substancjami opisanymi nic nie mówiącymi dla laika symbolami. Warzyw ani owoców to ja tam specjalnie nie widziałem. Widziałem za to mieszalniki, automaty paczkujące - każdy facet uwielbia patrzeć jak to pracuje. Tajemnica też była, na pewno ta jedna. Do dziś nie wiem jak produkuje się kostki rosołowe - tam nam wejść nie pozwolono... Profilaktycznie więc postawiliśmy w domu od tej pory na rosół z prawdziwej kury, czego i wam życzę :)

Celowo nie podaję nazw producentów, bo nie wypada tak odpłacać za ich gościnność.

wtorek, 21 maja 2013

1 000 000 - to robi wrażenie!

Co robi opiniotwórczy dziennikarz w obliczu topniejących notowań Partii Niegasnącej Miłości? Zastanawia się dlaczego ochrona lidera największej partii opozycyjnej kosztuje milion rocznie i boleje, że nie wystąpił on o tańszą (?) ochronę BOR, skoro się tak lęka o swoje życie.

"Milion - to na pewno zrobi wrażenie na tych wszystkich bezrobotnych co ich się naprodukowało" - pomyślał w swej głowie i wysłał w kraj taki zamulacz.

Ów przenikliwy dziennikarz zdaje się nie kojarzyć podstawowych faktów z choćby ostatnich lat. Choćby tego, że milion to ułamek kwoty największych znanych mi afer - które ciężko już zliczyć, nie mówiąc o tych wciąż nieznanych. Nie kojarzy też najwyraźniej i tego, że czego jak czego, ale skuteczności to BOR synonimem nie jest.

środa, 15 maja 2013

Min. Szumilas nie jest rzecznikiem ani dzieci ani rodziców. Przestańcie gmerać przy oświacie i szanujcie rodziców!

Nie jestem do końca przekonany co do sensowności ogólnokrajowe referendum w sprawie "6-laktów w szkolnych ławkach", bo nie bardzo widzę za zasadne aby w plebiscycie uczestniczyli ludzie, którzy mają: albo już dzieci odchowane i 60 lat na karku albo takie, które przed rodzicielstwem wybrały zawrotną karierę w międzynarodowej korpo lub "święty" spokój i luzik.

Tym niemniej: pomysł zapędzania do ławek pełnych energii i ochoty na zabawę 6-laktów i przynoszenie przez nie w 8kg tornistrze zadań domowych, był, jest i pozostanie poronionym. I nie usprawiedliwią go żadne opinie autorytetów twierdzących, o zgrozo!, że:

rozpoczęcie nauki we wczesnym dzieciństwie daje utrzymującą się przez całe życie przewagę nad innymi - mówi ta reklama! Mówi także głosem profesora: nie zastanawiaj się...!

wtorek, 14 maja 2013

Niedopuszczalna przegrana? Przecież jest demokracja!

Na establishment padł blady strach. Strach blady jak papier toaletowy wysokiego gatunku.
Wyborcy PO mogą w 2015 r. zostać w domach. Frekwencja może być niższa niż 40 proc., a jeśli spadnie bardziej, PiS zdobędzie większość i będzie rządzić samodzielnie – mówi prof. Janusz Czapiński z UW.
Uwaga Smerfy, zbliża się niebezpieczeństwo!
Kryjcie się... to Gargamel!
Te słowa są fragmentem "Diagnozy społecznej", badania panelowego polskiego społeczeństwa. Wygląda na to, że wszystko stało się jasne. Jeśli PO przegra, to nie dlatego, że reprezentuje marną jakość rządów, w dodatku niespełniających swych sztandarowych obietnic ale za to „szczodrze” i z pełną determinacją realizujących to, co wcześniej niezapowiadane, tylko dlatego, że ludzie wskutek tego mogą mieć politykę, wybory i demokrację tam gdzie słońce nie dochodzi i nie pójść w efekcie na wybory. Czyżby to jednak była jakaś wymyślna zależność? Nie, wszyscy to przecież rozumieją, tym bardziej jeśli maja tytuł profesorski. Nie o udział czy nie udział w wyborach przecież chodzi.

Strach na "elity" padł dlatego, że może wygrać i rządzić ten niedobry, paskudny, wypowiadający wszystkim krajom dookoła wojnę, potworny, faszystowski i homofoniczny oraz z nie wiedzieć czemu, wyjątkowo niefotogenicznym Prezesem, PiS, który znów przy pomocy CBA będzie zastraszał babcie z pietruszką i chłopów z jajami na bazarku. 

poniedziałek, 13 maja 2013

Farsa na procesie Staruchowicza. Sprawa cuchnie na kilometr!

Piotr Staruchowicz siedział w areszcie przez rok. Teraz czas na proces i ustalenie czy słusznie. Czego zażądał oskarżyciel - prokurator Walerian Janas, w pierwszej kolejności? Zakazania rejestracji procesu przez media. Podobno cały czas mowa o zwykłej sprawie kryminalnej.

W uzasadnieniu prokurator mówi mniej więcej to: 
proces sądowy powinien być nagrywany, ale przez sąd, bo jak sama nazwa wskazuje jest to proces sądowy. Nagrywanie rozprawy przez media to odebranie kompetencji sądowi. 
Żeby było ciekawiej: sędzia prowadzący rozprawę nie wygląda na entuzjastę tego pomysłu, tym bardziej, że prokurator śmiało poucza sędziego i wytyka jego niekompetencję.

Więcej: Proces "Starucha" - prokuratura chce utajnienia procesu

Kilka dni temu do aresztu na 5 dni trafił skazany "za obrazę sądu" Adam Słomka, który chciał podczas procesu nagrywać zeznania SB-ków, którzy zeznawali w/s zabójstwa jego przyjaciół. Chciał zarejestrować dźwiękowo ich nagrania.

sobota, 11 maja 2013

Partia śmiechu czy uśmiechu?

Jeden z lokalnych polityków wyjawił dziś na antenie radiowej, dlaczego zaniechano w Polsce budowy superszybkich kolei:
Bilety były by zbyt drogie i Polaków nie byłoby stać na takie podróże.
Ten lokalny polityk jest członkiem partii, która w folderze podczas wyborów samorządowych w 2010 roku bez żenady epatowała zdjęciami właśnie superpociągów, z obietnicą, że takie też będziemy mieć- jeśli tylko... sami wiecie.

Zadanie z logiki.
Zakładając, że polityka jest to poważna sprawa i skupia ludzi odpowiedzialnych, to: skoro w 2010 roku Polaków byłoby stać na bilety na tyle aby im obiecywać kosmiczne technologie na kolei a w 2013 stwierdzamy, że ich nie byłoby jednak stać, to czy przez owe 3 lata nastąpiła poprawa czy też pogorszenie ich sytuacji?

Może jednak u podstaw tkwi błędne założenie co do polityki. No i oczywiście kryzys światowy. Ale zaraz, zaraz. Kryzys światowy w 2010 już był...

piątek, 10 maja 2013

"Czerwony terror" powraca, czy też nigdy na dobre nas nie opuścił?

Nie jestem człowiekiem, który punktuje zawsze każdego w każdy możliwy sposób i uwielbia pastwić się nad ludzkimi pomyłkami - zachowuję zawsze dużą dozę tolerancji na ludzkie ułomności, jako że sam takowych mnóstwo posiadam i liczę na podobne traktowanie. Oby to nie była płonna nadzieja...

Dlatego z uśmiechem przedwczoraj na Twitterze zwróciłem uwagę Redakcji WiadomościTVP, że pomyłkowe (z pewnością!) nazwanie przez lektora czytającego jeden z materiałów, prof. Hołysta kryminalistą a nie kryminologiem, to faux pas. To była pomyłka: pewnie zabawna dla każdego, z wyjątkiem samego profesora.

Jednak wczoraj miarka zdecydowanie się przebrała! Co innego pomyłka czy lapsus, a co innego świadome działanie, obrażające w gruncie rzeczy Polaków i służące interesom historycznym obcych mocarstw.

Taką czołówkę przygotowały z okazji Dnia Zwycięstwa polskie Wiadomości w polskiej telewizji publicznej w dniu 9 maja




czwartek, 9 maja 2013

Ewidentne samobójstwo i woskowy dysk Bella

Umorzone zostało śledztwo w sprawie samobójczej śmierci technika pokładowego Jaka-40, który lądował w Smoleńsku niedługo przed katastrofą prezydenckiego tupolewa - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Remigiusza Musia znaleziono powieszonego w piwnicy jego domu w październiku 2012 roku. więcej
Tymczasem magnetofon z JAKA-40, którego zapis mógłby potwierdzić słowa śp. chorążego Remigiusza Musia, o tym, że kontrolerzy wydali zgodę na zejście samolotu prezydenckiego do  50m,  jest cały czas analizowany..

Warto przypomnieć kilka faktów i wypowiedzi na ten temat:

środa, 8 maja 2013

Zobacz jak rząd PO/PSL de facto broni GMO w komisji sejmowej!

Osądzaj, rozsądzaj i oceniaj! Ważne czym mierzysz, bo sam przez to zostaniesz zmierzony.

Przeczytałem właśnie bardzo ważny tekst pastora Pawła Bartosika. Może on, jak wierzę, wyprostować coraz bardziej panoszącą się wśród chrześcijan zwodniczą doktrynę budowaną na interpretacji poniższego wersetu:
Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego. Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was.
Mat. 7:1-6
Zachęcam do ciekawej lektury całości na blogu Pawła Bartosika.

wtorek, 7 maja 2013

UROKLIWIE MIEJSCA ZIELONEJ GÓRY: Ogród Botaniczny Uniwersytetu Zielonogórskiego

Ogród Botaniczny UZ to naprawdę jedno z bardziej urokliwych miejsc Zielonej Góry. Dziwi mnie tylko chęć pozbycia się go przez władze Uniwersytetu, w trosce o koszty. Przecież nie tak dawno został wybudowany!

Na koniec dłuugiego "weekendu" była rodzinna przejażdżka...

poniedziałek, 6 maja 2013

Zamiast gruntownej przebudowy, wciąż trwa reformowanie zreformowanego przez niereformowalnych

Zanim Umrzesz Splajtujesz, Zanim Umrzesz Schudnij,
Zakład Utylizacji Szmalu - na te i na wiele innych miłych
inaczej sposobów Polacy od lat rozszyfrowują skrót ZUS.
Niecałe 2 lata temu - czyli stosunkowo niedawno - mówiono, że podniesienie wieku emerytalnego służy temu, aby zapewnić wyższe (godne) emerytury i uchronić system emerytalny przed niewypłacalnością. Rządzący zrobili wówczas właściwie co chcieli, nie oglądając się ani na logikę ani na konstruktywną krytykę.

Teraz okazuje się, że tamta zmiana naprawdę nic w sobie z uzdrowieńczej reformy ani naprawiania nie miała, bo to OFE i zgromadzone tam środki są niezbędne dla ratowania systemu, którego stan cały czas jest tragiczny.

Jestem za JOW!

Czy nie gorsze niż obecnie funkcjonowanie demokracji, ale bez partii politycznych jest możliwe? Czy nie żyjemy czasem w świecie utartego konwenansu, że demokracja musi być „taka to a taka” a wszystko, co choćby różni się o jotę od  s t a n d a r d u, to już nie demokracja? Kto niby te standardy wytycza i jaki kraj może poszczycić się mianem WZORCA? Jaki niezbędny element wnoszą partie polityczne do demokracji: rękojmię stałości, program, to że jest na kogo / na co głosować?

niedziela, 5 maja 2013

Czy ewolucyjna teoria celowego przypadku dopuszcza wyjątkowość?

Już od kilkudziesięciu lat nauka wie, że oprócz unikalnych odcisków palców mamy także unikalne usta, Badania przeprowadzone już w latach 70. XX wieku wykazały, że na podstawie rysunku ust można zidentyfikować człowieka. Liczba cech charakterystycznych ust waha się od około 900 do 1200 i im większe usta, tym tych cech jest więcej. Wystarczy dziewięć identycznych cech, by mieć 100 proc. pewność, że są to usta tej samej osoby. 

Co prawda najwięcej w ostatnim czasie mówi się o zastosowaniu tego odkrycia do wykrywania przestępczości, ale moją uwagę zwraca tu co innego.

czwartek, 2 maja 2013

Zadarty dziób, czyli o orłów tresowaniu

Każdy orze(ł) jak może - moja propozycja nazwy akcji
w przyszłym roku
Dziś Dzień Flagi ustanowiony w 2004 roku. W tym roku towarzyszy mu akcja "Orzeł może", która ma zachęcić Polaków do radosnego obchodzenia świąt patriotycznych oraz dumy z tego jaka Polska jest, bez wnikania jaka jest, bo to już śmierdzi malkontenctwem. Powszechną narodową radość ma potęgować różowawy, jako kolor przewodni akcji. Sama akcja, cóż, musi być świetna sama w sobie, skoro trąbią o niej wszystkie telewizje. Czy w istocie jest za co autorom dziękować?

Jestem dumny z Polski i nie potrzebuje do tego orła z czekolady, z piernika chaty czy zbierania ulotek zrzuconych ze śmigłowca i oddawania ich w zamian za kubek czy breloczek.