piątek, 12 lipca 2013

Każdy kościół będzie im zawadą

Nie mogę uznać, że ta sprawa mnie nie dotyczy, bo jestem protestantem. Bezpardonowa walka z Kościołem Katolickim trwa na całego. Zadziwiające że dla polskiego, jakże obiektywnego dziennikarstwa, świadectwo jednego człowieka wystarcza, aby prezentować sprawy jako bezsprzeczne fakty, czego kończenie zdań tytułów znakami zapytania nic a nic nie zmienia.

Media, w swej misji rzetelnego informowania, przedrukują jak się okazuje wszystko co oświadczy Lemański, który początkowo rzucił na swojego zwierzchnika cień podejrzenia o homoseksualizm, a teraz brnie w stronę przyznania jemu stygmatu antysemity (bardzo nośne przecież, dotąd działało!). 

Wszystko to na kanwie opowieści jednego człowieka: bez dowodu, bez konfrontacji, bez jakiejkolwiek weryfikacji. Wbrew starej, opisanej już w prawie biblijnym zasadzie, aby na świadectwie dwóch lub trzech opierać sądy nad ludźmi. 

Widocznie realizowany cel uświęca użyte medialne środki. Jaki to cel? Żaden myślący człowiek nie może mieć wątpliwości: bez kościoła odbieranego przez licznych Polaków jako autorytetu z którym trzeba się liczyć, będzie łatwiej forsować zmiany, w których wprowadzeniu KR-K jest zawadą i kamieniem obrazy. Kamieniem obrazy, którym podzieleni coraz to mocniej protestanci, a i w swoim gronie zajęci nierzadko dzieleniem "duchowego włosa" na czworo i konfrontacją wzajemnie wyznawanych doktryn, zamiast pochylania się nad owocami i rozsądzania przez nie, być nie chcą i nie mogą. Z chlubnymi wyjątkami ludzi, którzy "wynoszą światło spod korca" i potrafią nazywać publicznie pewne sprawy po imieniu i co ważniejsze, robią to! 

Nowe autorytety w miejsce starych, już czekają w blokach startowych, chętne do zastąpienia każdego księdza, biskupa czy samego Papieża. Przyjdzie czas i na pastorów, a i na samego Jezusa także! Słowo "antychryst" nie znaczy "przeciw Jezusowi", ono znaczy "zamiast Jezusa" - nie wierzycie, sprawdźcie etymologię. Autorytety będą rzecz jasna neutralne światopoglądowo, politycznie poprawne, deklaratywnie kochające wszystkich ludzi i wszystko co ludzkie, skłonne do zmiany zdanie w każdej chwili, kiedy zajdzie obiektywnie i wymiernie taka potrzeba, Zupełnie też neutralne intelektualnie - by nie powiedzieć jałowe, ale za to złotouste, pełne erudycji, miłe dla ucha, wchodzące w świadomość wielu odbiorców, jak w przysłowiowe masło. 

To na marginesie - gdyby naprawdę ktoś nie wiedział o co toczy się ta rozgrywka i co jest jej stawką. 

Co w tym wszystkim jest najgorsze i mąci trochę wizję szytej nam przez ludzi "świetlanej" przyszłości? To, że skoro na bazie opowieści i przemyśleń, być może z domieszką czystej fantazji jednego człowieka, można wnioskować o przymiotach czy ich braku u katolickiego hierarchy i dyskredytować go, można i będzie można tak już od dziś o każdym, które niesie sobą jakiekolwiek wartości. W imię "postępu" rzecz jasna.

Jeśli nie chcesz takiego "postępu" zwróć się Czytelniku do Boga. Poszukaj go i pozwól Jemu się znaleźć - niezależnie od kościoła w którym jesteś. Nie staniesz się przez to obojętnym na świat, ale skutecznie zostaniesz uratowany, by nie podzielić losu, który świat sam sobie szykuje. 

Drogę dawno znasz :)

1 komentarz: