Jakby ktoś słyszał o czymś do kupienia wartym 4,5 miliona, przecenionym
na 135 tysięcy, to dajcie znać - oczywiście na priv. Może być jakiś
szpital, spółka miejska, biblioteka, względnie nawet przedszkole. Byle
nie w Mysłowicach! Zapożyczę się a kupię!
Przepraszam za sarkazm i zapewniam, że jestem pogodnym optymistą - w
głębi duszy raczej, niż z twarzy. Powinienem napisać, o sytuacji w
Mysłowicach kompleksowo, ale mi się zwyczajnie nie chce, Powinienem
napisać, że to skandal, ale to słowo w
ostatnich latach się zdewaluowało w naszym kraju tak bardzo, że nie robi
już na nikim większego wrażenia i nic nie niesie.
Jeśli
przyjąć, że nasza wiedza o poczynaniach tej władzy rządzi się takimi
samymi prawami jak widoczność góry lodowej, z której 1/5 wystaje a
reszta jest niewidoczna, to można dojść do wniosku, że najbardziej warto
uczyć się teraz języków krajów ościennych, bo dni naszego niechybnie
dobiegają bliższego czy dalszego, ale jednak końca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz