środa, 29 maja 2013

Misterium kostki rosołowej

Przy okazji rozmów o produktach spożywczych przypomniałem sobie wizytacje w różnych fabrykach spożywczych. Szczególnie dwie:


Największą i najpilniej strzeżoną tajemnicą producenta bułek do hot-dogów francuskich jest to, jak robi się w tych bułach dziurkę. Wszystko mogliśmy w fabryce zobaczyć, ale nie to - bo to tajemnica, rangi receptury Coca-Coli co najmniej. Jedząc hot-doga (skoro już ktoś bardzo musi..) wiedzcie, że uczestniczycie w "misterium". Pewnie tym większe, że jest jeszcze przecież parówka i sos..

Fabryka "jedzenia w proszku" - też właściwie była otwarta w całości... no prawie. Wszystko sterylne, czyściutke - jak to w laboratorium. Stosy worków z różnymi półproduktami i substancjami opisanymi nic nie mówiącymi dla laika symbolami. Warzyw ani owoców to ja tam specjalnie nie widziałem. Widziałem za to mieszalniki, automaty paczkujące - każdy facet uwielbia patrzeć jak to pracuje. Tajemnica też była, na pewno ta jedna. Do dziś nie wiem jak produkuje się kostki rosołowe - tam nam wejść nie pozwolono... Profilaktycznie więc postawiliśmy w domu od tej pory na rosół z prawdziwej kury, czego i wam życzę :)

Celowo nie podaję nazw producentów, bo nie wypada tak odpłacać za ich gościnność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz