czwartek, 30 stycznia 2014

Nie wierzmy feminazistom

To biologia i medycyna są kompetentne w ustalaniu i definiowaniu początku życia człowieka. Nie filozofia, nie socjologia, nie nauki prawnicze czy politologia. (...)

W 1857 roku amerykański Sąd Najwyższy odmówił człowieczeństwa czarnoskórym i odmówił zniesienia niewolnictwa. W 1936 roku niemiecki Sąd Najwyższy, pod presją Hitlera, odmówił człowieczeństwa Żydom, doprowadzając do straszliwej zbrodni Holokaustu.

 

Pod jaką presją są współcześni prawodawcy, pod jaką jesteśmy my?

 


Tam gdzie to tylko możliwe, trzeba opierać się na faktach, w przeciwnym razie plenić się będą takie oto teorie:
  • człowieka do X czasu można zabić, bo on nie czuje bólu - częsty argument aborcyjnych "etyków"
  • człowieka można zabić do momentu kiedy weźmie pierwszy oddech i wyda z siebie pierwszy krzyk - a to z kolei dewiza prawna obowiązująca tam, gdzie zabicia dziecka można dokonywać do samego końca ciąży
I wiele innych barbarzyńskich bzdur, które nas jako ludzi uwsteczniają.

Karin Struck
Żródło: http://www.soundmuseum.com/

Niech mówią tylko kobiety!

 

Zamykacze cudzych ust, którzy nie potrafią poskromić w bełkocie swoich, twierdzą że mężczyźni nie powinni mieć prawa o tym w ogóle mówić, wszak nie noszą brzemienia... brzemienności. Niech zatem przemówi przypadek kobiecy, niemieckiej pisarki Karin Struck.

W latach 70. i 80. ubiegłego wieku była jedną z najpopularniejszych autorek niemieckich. W 1975 roku, mając 28lat, poddała się zabiegowi aborcji, a po latach od tego momentu, w 1992 roku wydała książkę "Widzę moje dziecko we śnie", w której opisała piętno jakie aborcja odcisnęła na jej zdrowiu psychicznym i życiu. Stała się znaną przeciwniczką aborcji. Czy sądzicie, że środowisko doceniło szczerość w opisie własnych uczuć tej świetnej autorki?

Konsternacja poprzedziła totalny ostracyzm środowiska, które wcześniej hołubiło Karin. Wydawcy przestali drukować jej książki, gazety rezygnowały ze współpracy, pisma literackie "nabrały wody w usta" i przestały zajmować się twórczością. Krótko po publikacji "Widzę moje dziecko we śnie" ukazały się jeszcze jej dwie pozycje - w 1992 i 1993. Totalnie zaszczuta i podeptana. Cierpiała dwa razy - za drugim razem za swoją niepoprawność. Struck zmarła 6 lat temu w Monachium.

Czy prolife to ideologia?

 

Sprzeciw wobec zabijania nienarodzonych nie jest żadną ideologią. Może, ale nie musi mieć podstaw czysto religijnych albo światopoglądowych. Potwierdzają to znane przypadki deklarowanych ateistów, którzy sprzeciwiają się zabijaniu nieurodzonych dzieci.  Zupełnie śmiało punktem wyjścia może być rzetelnie pojmowana, niezideologizowana nauka hołdująca swemu metodologicznemu instrumentarium, czy chociażby zasadzie wnioskowania falsyfikującego, które można zastosować dla każdej prawdy naukowej. Wierność zasadom biblijnym może równie dobrze pojawić się w tej kwestii na końcu, co w moim przekonaniu potwierdza tylko nieomylność Biblii.

Gdzie powinni być a gdzie są teraz mężczyźni? 

 

Jako mężczyzna nie mogę zaakceptować faktu, że środowiska feminazistowskie (te, które z rzeczywistą ochroną praw kobiet nie mają niewiele wspólnego) próbują odbierać nam w tej kwestii głos i niestety robią to często skutecznie. Sprzeciwia się to znanemu od zawsze faktowi, że każde dziecko ma oboje rodziców, z takim samym, równym prawem do współdecydowania o jego przyszłości. Wyłączenie od głosu i od decydowania mężczyzn w sprawie fundamentalnej, ułatwia plenienie się demagogii także w innych obszarach życia. Ale sprawa zabijania nienarodzonych jest tu szczególna: doprowadza to nas mężczyzn do zobojętnienia, bo skoro nie warto bronić życia swojego dziecka i swojej ukochanej osoby, swojego ojcostwa - to co w ogóle jeszcze warto? O "Piekle kobiet" pisał Boy-Żeleński jeszcze przed IIWŚ - już sam tytuł rozsądnemu mężczyźnie powinien dać do myślenia i sprawić, że podniesie swą tarczę i miecz do góry, by chronić bliskich, ale i siebie, od piekła na ziemi!

Podsumowując, wobec tak wielu znanych przypadków druzgocącego wpływu na życie i psychikę człowieka (tak niedoszłych matek jak i niedoszłych ojców), wobec jasnego definiowania przez nauką kwestii początku życia, przekonywania, że to bezpieczny zabieg "usunięcia ciąży", zabieg po którym będzie "jak dawniej", będzie można "normalnie żyć" czy oddawać się karierze zawodowej bez żadnych obciążeń, jest niczym innym jak próbą interesownego oszustwa.

Zobacz więcej materiałów, zawsze popartych wiedzą, na vlogu dr Antoniego Zięby "Tylko życie ma przyszłość"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz