Wyborcy PO mogą w 2015 r. zostać w domach. Frekwencja może być niższa niż 40 proc., a jeśli spadnie bardziej, PiS zdobędzie większość i będzie rządzić samodzielnie – mówi prof. Janusz Czapiński z UW.
![]() |
Uwaga Smerfy, zbliża się niebezpieczeństwo! Kryjcie się... to Gargamel! |
Strach na "elity" padł dlatego, że może wygrać i rządzić ten niedobry, paskudny, wypowiadający wszystkim krajom dookoła wojnę, potworny, faszystowski i homofoniczny oraz z nie wiedzieć czemu, wyjątkowo niefotogenicznym Prezesem, PiS, który znów przy pomocy CBA będzie zastraszał babcie z pietruszką i chłopów z jajami na bazarku.
Znów będzie strasznie i ciemno. Łapownicy w kitlach zaczną się bać, a w szpitalach na oddziałach pojawią się wywieszki typu: "PACJENCIE! Jeśli już bardzo chcesz wyrazić wdzięczność, wystarczą kwiaty". Ordynarny PiS, który jeszcze może w swoim ciemnogrodzkim zapędzie cofnie reformę „6-latków w ławkach” i skaże tym samym całe pokolenia polskich dzieci na zacofanie i „brak utrzymującej się przez całe życie przewagi nad innymi”. Byłby to zresztą szczyt populizmu uznawać, że to czego nie chcą dla swoich dzieci rodzice jest ważniejsze niż to czego chce jakiś kadencyjny minister.
Pisowscy hucpiarze, którzy nie będą jak świnia grzmotu słuchać bardziej tego co ma do powiedzenia niemiecki Kanclerz, francuski Prezydent czy Przewodniczący KE, niż polska rodzina z czworgiem dzieci. Do tego gotowi obniżyć wiek emerytalny i nie daj Bóg, składkę rentową, pogarszając diametralnie stan systemu ubezpieczeń społecznych i zabezpieczenia rentowego, który po latach "reform" i domniemanych szacher macherów finansowych, jest agonalny, ale za to za PiS może być tragiczny.
Ten nieodpowiedzialny PiS, który znów będzie jątrzył, gmerając kijkiem w przeszłości i mówiąc, że zbrodnie komunistyczne muszą zostać wyświetlone i ocenione – co prawda nie z chęci zemsty czy odwetu, tylko dla przywrócenia tak młodym i starszym Polakom poczucia sprawiedliwości i dumy z wewnętrznej siły naszej narodowej ponadczasowej wspólnoty. Czymże to jednak jest wobec epokowego status quo obowiązującego do 1989 roku, uzgodnionym przy stole okrągłym i kilku kwadratowych w Magdalence. Efekty uzgodnień są bardzo dobre - dla zbrodniarzy poprzedniego reżimu, ich mocodawców i popleczników
Do dziś żaden z winnych jego śmierci nie odpowiedział za zbrodnię z przed 30 lat. 14 maja 1983r. na warszawskim Starym Mieście aresztowano, a następnie śmiertelnie pobito młodego maturzystę, syna opozycjonistki – Grzegorza Przemyka. ...;
Nie wspominając już o katastrofie smoleńskiej i o tym, że ksenofobiczny PiS może wpaść na szatański pomysł oficjalnego zwrócenia się do NATO czy społeczności międzynarodowej, co automatycznie sprawi, że Rosja wypowie całemu światu wojnę, w obronie ustalonej już "arcybolesnej prawdy" o której arcybolesności głowa naszego państwa przypuszczała, zanim jeszcze ktokolwiek widział oficjalny raport. Przecież jak zginęli to już nie żyją, po co zatem drążyć, siać ferment i robić międzynarodowy skandal?! No po co.
Nadzieją dla ratowania kłamstwa, jest tylko w jeszcze większym kłamstwie
I znów przed wyborami włączy się Fundacja Batorego oraz inne niezależne przecież NGO i w spotach będzie objaśniać, jakie to ważne chodzić na wybory, że to wpływ, którego obywatel nie może się pozbawiać. Nikt nie doda, że to wpływ pozorny, bo chodzi po prostu o mandat do tego aby się nim chlubić, a robić zasadniczo "swoje" i to co każe wódz, a jak starczy czasu i środków, to po to, by spełnić jakąś tam obietnice.
Jednak władza która nie pochyla się nad ludźmi i nie sprzyja temu, aby sami uwierzyli w to, że mogą poprawiać los swój, swoich rodzin oraz dzieci, która chociażby przez proste i spójne prawo i łatwość jego egzekwowania przed sądami, czy poprzez obniżania kosztów pracy, nie stwarza im możliwości i nie daje narzędzi by to robili, która wszystko podporządkowuje finansom publicznym, tylko sobie przypisuje wyłączność, nieomylność i nadzieję, która zasadniczo nic nie zmienia na lepsze a ma cel tylko trwać, zasługuje na to aby trwać i dziwi się, że może zostać odrzucona?
Jednak to kto powinien władzę stracić, a kto powinien przywilej władzy otrzymać i jaki program realizować, to zupełnie dwie różne sprawy. Nie jestem bezkrytycznym zwolennikiem PiS ani nawet entuzjastą programu - zwłaszcza odrzuca mocno lewicujący program gospodarczy. Piszę o PiS powyżej dlatego, że to druga siła polityczna w kraju i najpoważniejszy pretendent do wygrania wyborów - czego, o ile do tego dojdzie, będę im zresztą przede wszystkim bardzo współczuł, tak jak współczułbym współczuł każdemu, komu przypada ludzką mocą posprzątać przysłowiową stajnię Augiasza. W Polsce jest do sprzątania wyjątkowo dużo.
Nie ulegam jednak i nigdy nie ulegnę żadnej fobii na punkcie tej partii, a słowa wypowiedziane przez Bartosza Arłukowicza zaraz po transferze z SLD do PO:
Zrobię wszystko, żeby Kaczyński nie wrócił do władzy >bardziej niepokoją niż kiedykolwiek mógłby niepokoić jakikolwiek inny program polityczny, bo "wszystko" oznacza w s z y s t k o.
* * *
Ciekawy punkt widzenia:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz