czwartek, 9 maja 2013

Ewidentne samobójstwo i woskowy dysk Bella

Umorzone zostało śledztwo w sprawie samobójczej śmierci technika pokładowego Jaka-40, który lądował w Smoleńsku niedługo przed katastrofą prezydenckiego tupolewa - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Remigiusza Musia znaleziono powieszonego w piwnicy jego domu w październiku 2012 roku. więcej
Tymczasem magnetofon z JAKA-40, którego zapis mógłby potwierdzić słowa śp. chorążego Remigiusza Musia, o tym, że kontrolerzy wydali zgodę na zejście samolotu prezydenckiego do  50m,  jest cały czas analizowany..

Warto przypomnieć kilka faktów i wypowiedzi na ten temat:


03-02-2012 Instytut im. prof. Sehna w Krakowie bada dowód, który może podważyć wszystkie dotychczasowe ustalenia dotyczące przyczyn katastrofy smoleńskiej. To zapis z magnetofonu samolotu Jak-40, którym do Smoleńska dotarli polscy dziennikarze i jedyne nagrania, jakie polska prokuratura uzyskała bez pośrednictwa Rosjan.  więcej
Kilka dni temu Maciej Lasek, były członek komisji Millera, a obecnie szef zespołu mającego "odkłamywać" nieprawdy na temat katastrofy smoleńskiej, powiedział:
- My analizowaliśmy nagranie z Jaka. Nie pada tam komenda o 50 metrach

Dlaczego zatem zapisy z Jaka-40 nie zostały ujawnione, choć od katastrofy smoleńskiej minęły ponad trzy lata?

Odpowiedź: biegli prokuratury nie skończyli pracy. Rejestrator głosu z Jaka-40 jest "specyficzny", bowiem zapisuje tylko korespondencję radiową. - Trudno takie zapisy odpowiednio umiejscowić w czasie. Potrzeba do tego innych nagrań - z Tu-154M i z wieży kontrolnej, bo na wieży również nagrywano całość komunikacji. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" stwierdził, że ponieważ nagrania z punktu kontroli lotów Smoleńsku są "bardzo złej jakości", sprawa może zająć jeszcze pół roku. więcej
Czyli:
  1. pomimo tego, że nagrania z JAKA-40 są wciąż w analizie i nie mają, jak rozumiem, statusu dowodu, nie przeszkadza to p. Laskowi wypowiadać kategoryczne stwierdzenie, że jakaś komenda pada lub nie pada?
  1. tłumaczenie o "specyficzności" nagrania jest także przedziwne, bo właściwie nie wiadomo do czego są potrzebne aż trzy nagrania, w momencie, kiedy mamy otagowane czasowo nagrania z czarnej skrzynki tupolewa, które zostały już zanalizowane
Wcześniej wypowiadała się w temacie zapisów z JAKA-40 prokuratura:
W 2013 r. nie poznamy stenogramów [dlaczego nie moglibyśmy poznać dobrej jakości nagrań?] rozmów z Jaka-40.

Prokuratura poinformowała, że biegli muszą odszyfrować rozmowy rosyjskich kontrolerów z Siewiernego, zanim dokonają ostatecznego odczytu zapisu rejestratora z polskiej maszyny.

Instytut Ekspertyz Sądowych poinformował prokuraturę, że prace nad zapisem rozmów rosyjskich kontrolerów nie zakończą się wcześniej niż pod koniec 2013 roku. Jako powód takiego terminu wymieniono m.in. trudności w  t ł u m a c z e n i u  rosyjskich dialogów - podało RMF FM.
Trudności w tłumaczeniu dialogów? Jako ciekawostkę należy wspomnieć, że naukowcy potrzebowali niecałych 2 lat aby odtworzyć zapis głosu wykonany przez Alexandra Grahama Bella 128 lat temu na woskowym dysku uznanym za nieodtwarzalny.



Czy nagrania otrzymane z Federacji Rosyjskiej są wykonane na woskowych dyskach?

Jako pewne póki co podaje się do wierzenia tylko jedno: chorąży Remigiusz Muś minął się z prawdą, Pewne jest zaś to, że chorąży Muś nie żyje oraz że wciąż w tej sprawie mamy tylko słowa przeciwko słowom.


* * *


O swoim przeczuciu, że szczątki prezydenckiego Tupolewa ani czarne skrzynki nie dotrą nigdy do Polski, pisałem już 2 lata temu w innym miejscu - nie będę się więc powtarzał. Tylko uściślę: jeśli być może jednak dotrą, to już nie do Polski jako kraju działającego suwerennie. Taki widzę scenariusz, jakkolwiek czarny może się on komuś wydawać.

W samym śledztwie - podkreślam, w  ś l e d z t w i e, jest dużo więcej wątpliwości, tym wyraźniejszych jeśli oddzieli się ludzi od faktów i problemów. Daleko śledztwu do bycia uznanym za sprawne czy staranne. Wbrew temu że jest powolne jest niezrozumiale chaotyczne (celowo?) (np. niedawne badanie 21 ofiar na obecność alkoholu w organizmie. po 3 latach od tragedii).

Takie doniesienia jak poniższe, także potęgują chaos i szum informacyjny:
Jeśli to celowe działanie, to jednym z jego celów może być zmęczenie odbiorów, chęć wyłączenia ludzi z interesowania się ta sprawą - co w dużej mierze się już udało. Tylko dlaczego, skoro mamy do czynienia z katastrofą lotniczą?

Śledztwo jest od dłuższego czasu stanowi większą tajemnicą niż sama katastrofa, co rzutuje na to co wielu ludzi (przecież laików w dziedzinie lotniczej!) sądzi o przyczynach katastrofy w Smoleńsku. 
Widać komuś taka gra jest bardzo na rękę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz