sobota, 5 grudnia 2015

Prezydent Duda lekko mieć nie będzie, jak i nie miał Lech Kaczyński,

Widać, że prezydenci wywodzący się z PiS lekko nie mają: jeden oddał życie, kolejny naraża się na Trybunał Stanu. Naraża, w słusznej dla Narodu sprawie - słusznej, choćby przez wzgląd na prawo Narodu do sprawowania władzy i samostanowienia zagwarantowane Narodowi Konstytucją i to już na jej wstępie.

To nie Konstytucja mająca 18 lat jest suwerenem, a Naród, który trwa lat ponad 1000. To jego zbiorowe dobro - niezależnie od tego jak je kto rozumie, jest podwaliną i najwyższym dobrem, którym musi kierować się Państwo, jeśli nie chce stać się bytem abstrakcyjnym czy tylko tworem administracyjno-prawnym. To dobro jest także podwalina Konstytucji, której wielu tak chętnie broni, a której istoty zdaje się nie rozumieć.

Zrozumiałem jednak właśnie jedno: niezależnie od łamania konkretnych, ale jednych z wielu zapisów naszej Konstytucji Prezydent absolutnie nie powinien i nie może ulegać żadnym pokrzykiwaniom i próbie konstytucyjnego zadeptania Narodu - Narodu, który nie chce przecież własnej supremacji na świecie, nie dąży do eksterminacji innych - a który chce tylko wreszcie we własnym kraju, godności, poszanowania i przywrócenia poczucia sprawiedliwości, tak deptanego od 1945 roku.

Prezydent jest w sytuacji, że ulegając naciskom, dopuści do niechybnego torpedowania wielu poczynań demokratycznie wybranej przez Polaków większości parlamentarnej uniemożliwi Narodowi realizację jego prawa do samostanowienia.

Ulegając tym naciskom z kolei Prezydent sprawi, że do władzy łatwo i w gloriai wrócą ci, którzy pokazali, że Naród mają za zbędny przydatek w sprawowaniu swojej władzy. Prezydent wówczas i tak stanie przed Trybunałem Stanu - i nie czarujmy się, stanie przed nim za cokolwiek co antynarodowcy  uznają za stosowne. A obecna Konstytucja daje szerokie pole do popisu w tym zakresie. To nowa większość będzie mówić o swym niepodważalnym mandacie - być może to będą ci sami ludzie, którzy mandat do sprawowania władzy innych dziś podważaja.

Stąd i tytuł tego wpisu i zawarte w nim porównanie. Prezydent Duda stoi przed trudnym wyborem, wręcz dramatycznym - musi sprawy rozsądzać i decydować, w oparciu o wyższe racje niż tyko swoje i swoje przyszłe dobro. To nie może być łatwe.

Widać, że Prezydenci wywodzący się z PIS tak mieć muszą, cukierkowa i łatwa prezydentura nie jest dla nich.

Widać, że komu więcej powierzono, od tego więcej się wymaga.

4 komentarze:

  1. ciężko to skomentować.... przyzwolenie na łamanie prawa w imię zbiorowego dobra..... a kto decyduje o tym zbiorowym dobrze? Większość głosująca na partię polityczną? Przypomnę tylko, że naród powierzył rządzenie na osiem lat PO-PSL i jakoś nie widzę, żeby to miało usprawiedliwiać ich działania. To niebezpieczne co piszesz. Bardzo. Dziś łamią prawo w imię zbiorowego dobra, jutro wymyślą jakiś inny powód i też będziesz przyklaskiwał? Dura lex, sed lex. Niech reformują państwo, ale w ramach prawa, mają do tego mandat społeczeństwa, ale W GRANICACH PRAWA.

    Przypomnę też, że większość głosujących w niedawnych wyborach była przeciwko rządom PiS. Ordynacja działa jak działa i dostali większość w sejmie, ale to nie zwalnia ich z przestrzegania prawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to znaczy "w granicach prawa"? Czy to znaczy, że nie mogą stanowić nowych ustaw i wynikających z nich praw? Prawo nie posiada w tym sensie "granic", tylko obowiązujące w danym momencie przepisy, które ewoluują.

      Oczywiście, dobro można rozumieć różnie. Niebezpiecznie jeśli podporządkowane jest wizji jednej osoby - dyktatura. Prawdziwa demokracja -tu decyduje zbiorowośc uformowana w większość. Dopóki ma ona coś do powiedzenia i wpływ na zmianę poczynań władzy lub samej władzy, to jest to demokracja.

      Co do wyborów, to też coś przypomnę: większość była przeciwko jakiejkolwiek władzy lub jest jej wszystko jedno, kto nią jest. Większość od lat w ogóle nie chodzi na wybory. Czy to był kiedykolwiek powód, aby nie formować rządu i nie dokonywać zmian?

      Usuń
    2. Co to znaczy "w granicach prawa"? Czy to znaczy, że nie mogą stanowić nowych ustaw i wynikających z nich praw? Prawo nie posiada w tym sensie "granic", tylko obowiązujące w danym momencie przepisy, które ewoluują.

      Oczywiście, dobro można rozumieć różnie. Niebezpiecznie jeśli podporządkowane jest wizji jednej osoby - dyktatura. Prawdziwa demokracja -tu decyduje zbiorowośc uformowana w większość. Dopóki ma ona coś do powiedzenia i wpływ na zmianę poczynań władzy lub samej władzy, to jest to demokracja.

      Co do wyborów, to też coś przypomnę: większość była przeciwko jakiejkolwiek władzy lub jest jej wszystko jedno, kto nią jest. Większość od lat w ogóle nie chodzi na wybory. Czy to był kiedykolwiek powód, aby nie formować rządu i nie dokonywać zmian?

      Usuń
  2. Marek, napisałeś "niezależnie od łamania konkretnych[...] zapisów naszej Konstytucji Prezydent absolutnie nie powinien i nie może ulegać żadnym pokrzykiwaniom i próbie konstytucyjnego zadeptania Narodu". Przyznałeś tym samym, że złamano prawo, z czym się zgadzam. Czyli nie działano "w granicach prawa" - i o tym napisałem. Podałeś okoliczności, które uznałeś za nadrzędne i usprawiedliwiające. Ja tak nie uważam, to nie są wystarczające okoliczności, bo wchodzimy na niebezpieczną ścieżkę, gdzie każde działanie można uzasadnić wolą narodu. Ja się tego boję. Jeśli się lekceważy prawo to już nie jest państwo prawa tylko inna rzeczywistość. Mniej więcej przychylam się do tego co usłyszałem dziś przeglądając w internecie wywiad z prof. Stępniem w tv republika.

    pozdrawiam. Jan F.

    OdpowiedzUsuń