czwartek, 2 maja 2013

Zadarty dziób, czyli o orłów tresowaniu

Każdy orze(ł) jak może - moja propozycja nazwy akcji
w przyszłym roku
Dziś Dzień Flagi ustanowiony w 2004 roku. W tym roku towarzyszy mu akcja "Orzeł może", która ma zachęcić Polaków do radosnego obchodzenia świąt patriotycznych oraz dumy z tego jaka Polska jest, bez wnikania jaka jest, bo to już śmierdzi malkontenctwem. Powszechną narodową radość ma potęgować różowawy, jako kolor przewodni akcji. Sama akcja, cóż, musi być świetna sama w sobie, skoro trąbią o niej wszystkie telewizje. Czy w istocie jest za co autorom dziękować?

Jestem dumny z Polski i nie potrzebuje do tego orła z czekolady, z piernika chaty czy zbierania ulotek zrzuconych ze śmigłowca i oddawania ich w zamian za kubek czy breloczek.


Jestem dumny z Polski, kraju o ponad 1000-letniej historii, o jakże różnych kartach, który mimo tego, że tak często zawadzał w różnych przemarszach ze Wschodu na Zachód i z powrotem, jest i trwa. Jestem dumny z tego, że Polacy wykazywali się niejednokrotnie bohaterstwem i że inni mogą wiele nam zawdzięczać. Dumni, że Polacy wykazywali się też i jednością w trudnych momentach - choć nieraz zbyt późno.  Jestem dumny z dorobku polskiej kultury, jak i z Polaków którzy zapisali się z rozwoju nauki. I jeszcze z wielu rzeczy, o których teraz pisał nie będę. Jednak w swej obecnej dumie odróżniam - sądzę, że należy - kraj od państwa, naród od społeczeństwa. Kraj i naród - tu zastrzeżeń mieć nie wolno, to nieprzemijający fundament na którym wszystko co polskie stoi,  ale społeczeństwo i państwo - tu jest i zawsze pewnie będzie wiele do zrobienia.

Wbrew intencji organizatorów i agitatorów akcji, nie zamierzam się cieszyć na siłę i ze wszystkiego hurtem, tak jak i na siłę się umartwiać. Ale już na pewno nie będę "zadzierać dzioba" do góry na komendę. Szkoda też, że pomysłodawca nie zauważył, że orzeł to symbol wolności, swobody, siły i że to nie zadarty dziób definiuje jego królewskość. Orzeł nielot, nawet z najwyżej zadartym dziobem, niewiele różni się bowiem od kury, a nawet jeśli się różni, to na swoją niekorzyść. 
To jest orzeł! Tak wygląda gdy szybuje.
Źródło: http://www.ptaki.biz
Irytuje mnie próba zawłaszczania świąt państwowych, zastępowaniem tego co piękne, wzniosłe, tajemnicze i w pewnym sensie mistyczne, przez odpustowe świecidełka, baloniki i hasełka (np. "No i co wytrzeszczasz gały, to ja jestem - orzeł biały"). To, jak i szersza próba zawłaszczenia patriotyzmu w ogóle, jest dla mnie nie do przełknięcia. 

Ukoronowaniem tego procesu me zapewne być wykreowanie mitu, że to ludzie zadowoleni i niekontestujący tego jak jest, to ludzie wzorowej postawy, których Ojczyzna teraz najbardziej potrzebuje. Wręcz odwrotnie: to poddawanie w wątpliwość panującego "porządku" czy ustanowionych przez ludzi praw, jak i przekonanie, że można znaleźć lepsze rozwiązania, że istnieje inna droga - takie postawy zmieniały życie i świat w przeszłości, nawet jeśli tylko lokalnie czy jednostkowo. To twórcze niezadowolenie jest motorem postępu i zmian. Zadowolonych ze wszystkiego pochlebców - tych potrzebuje państwo i jego władza, ale nie nasza ziemska Ojczyzna. 

To prawda, że polskie świętowanie ma charakter raczej refleksyjny i "bogoojczyźniany" niż radosny i paradny, jak to ma miejsce np. podczas Independance Day w Stanach Zjednoczonych. Z czego to się bierze, dokładnie nie wiem. Może z tego, że w Polsce jeszcze kilkanaście lat temu to, że ludzie odważnie głosili wizje i ideały, w które wierzą, przepłacali własnym życiem (o tych o których wiemy). Być może nie zdążyliśmy jeszcze przywyknąć i nauczyć się radości wolności? Może większość zwyczajnie nie czuje się wolna? Trudno rozstrzygnąć. 

Spójrzmy jednak i znajdźmy różnicę chociażby wizualną:


Źródło: Precz z komuną (Facebook)
W każdym razie: jeśli mam wybór między świętowaniem w autentyczny, choć może niemedialny sposób, a podążaniem za jakimś kiczem z białej czekolady mającym być metaforą orła białego, symbolu towarzyszącego Polsce od zarania, stawiam na autentyzm. Nie chcę aby mój kraj i jego symbole były podrabianymi pokracznymi cudakami. 

Aktualizacja: 
Widzę, że zniesmaczonych różowym happeningiem jest więcej. Postanowiłem dołączyć do tej akcji Sprzeciw społeczny - żądamy poniesienia kosztów z własnej (osobistej) kieszeni organizatorów akcji antypolskiej, godzącej w godność państwa polskiego i jej symboli narodowych (profanacja barw flagi i wizerunku orła) chronionych prawnie konstytucja RP, na strazy której nie kto inny jak winien stać Prezydent RP. Polecam pod rozwagę. 

Inne spojrzenie, Marek Magierowski: Jak się nawróciłem na czekoladowego orła - Tygodnik "Do Rzeczy"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz