Każdy orze(ł) jak może - moja propozycja nazwy akcji w przyszłym roku |
Jestem dumny z Polski i nie potrzebuje do tego orła z czekolady, z piernika chaty czy zbierania ulotek zrzuconych ze śmigłowca i oddawania ich w zamian za kubek czy breloczek.
Jestem dumny z Polski, kraju o ponad 1000-letniej historii, o jakże różnych kartach, który mimo tego, że tak często zawadzał w różnych przemarszach ze Wschodu na Zachód i z powrotem, jest i trwa. Jestem dumny z tego, że Polacy wykazywali się niejednokrotnie bohaterstwem i że inni mogą wiele nam zawdzięczać. Dumni, że Polacy wykazywali się też i jednością w trudnych momentach - choć nieraz zbyt późno. Jestem dumny z dorobku polskiej kultury, jak i z Polaków którzy zapisali się z rozwoju nauki. I jeszcze z wielu rzeczy, o których teraz pisał nie będę. Jednak w swej obecnej dumie odróżniam - sądzę, że należy - kraj od państwa, naród od społeczeństwa. Kraj i naród - tu zastrzeżeń mieć nie wolno, to nieprzemijający fundament na którym wszystko co polskie stoi, ale społeczeństwo i państwo - tu jest i zawsze pewnie będzie wiele do zrobienia.
Wbrew intencji organizatorów i agitatorów akcji, nie zamierzam się cieszyć na siłę i ze wszystkiego hurtem, tak jak i na siłę się umartwiać. Ale już na pewno nie będę "zadzierać dzioba" do góry na komendę. Szkoda też, że pomysłodawca nie zauważył, że orzeł to symbol wolności, swobody, siły i że to nie zadarty dziób definiuje jego królewskość. Orzeł nielot, nawet z najwyżej zadartym dziobem, niewiele różni się bowiem od kury, a nawet jeśli się różni, to na swoją niekorzyść.
To jest orzeł! Tak wygląda gdy szybuje. Źródło: http://www.ptaki.biz |
Ukoronowaniem tego procesu me zapewne być wykreowanie mitu, że to ludzie zadowoleni i niekontestujący tego jak jest, to ludzie wzorowej postawy, których Ojczyzna teraz najbardziej potrzebuje. Wręcz odwrotnie: to poddawanie w wątpliwość panującego "porządku" czy ustanowionych przez ludzi praw, jak i przekonanie, że można znaleźć lepsze rozwiązania, że istnieje inna droga - takie postawy zmieniały życie i świat w przeszłości, nawet jeśli tylko lokalnie czy jednostkowo. To twórcze niezadowolenie jest motorem postępu i zmian. Zadowolonych ze wszystkiego pochlebców - tych potrzebuje państwo i jego władza, ale nie nasza ziemska Ojczyzna.
To prawda, że polskie świętowanie ma charakter raczej refleksyjny i "bogoojczyźniany" niż radosny i paradny, jak to ma miejsce np. podczas Independance Day w Stanach Zjednoczonych. Z czego to się bierze, dokładnie nie wiem. Może z tego, że w Polsce jeszcze kilkanaście lat temu to, że ludzie odważnie głosili wizje i ideały, w które wierzą, przepłacali własnym życiem (o tych o których wiemy). Być może nie zdążyliśmy jeszcze przywyknąć i nauczyć się radości wolności? Może większość zwyczajnie nie czuje się wolna? Trudno rozstrzygnąć.
Spójrzmy jednak i znajdźmy różnicę chociażby wizualną:
![]() |
Źródło: Precz z komuną (Facebook) |
Aktualizacja:
Widzę, że zniesmaczonych różowym happeningiem jest więcej. Postanowiłem dołączyć do tej akcji Sprzeciw społeczny - żądamy poniesienia kosztów z własnej (osobistej) kieszeni organizatorów akcji antypolskiej, godzącej w godność państwa polskiego i jej symboli narodowych (profanacja barw flagi i wizerunku orła) chronionych prawnie konstytucja RP, na strazy której nie kto inny jak winien stać Prezydent RP. Polecam pod rozwagę.
Inne spojrzenie, Marek Magierowski: Jak się nawróciłem na czekoladowego orła - Tygodnik "Do Rzeczy"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz