Sensacyjne nagłówki obiegły portale informacyjne, napędzając
kliknięcia i ciesząc reklamobiorców. Cieszą także tych, którzy w rzekomym (o
czym za chwilę) powinięciu się nogi Korwin-Mikkego, widzą szansę na
powiększenie swego elektoratu (zupełnie zresztą poza logiką, bo elektorat JKM
nie wydaje się wymienny na cokolwiek na polskim ringu politycznym).
Miał wyrazić tę właśnie myśl w programie "Dziubek od
starego czajniczka", znanym pod handlową nazwą "Kropka nad I".
Krótko o tym, dlaczego sądzę, że tak nie było, a Janusz Korwin-Mikke powiedział
coś, do czego właściwego zrozumienia nie trzeba się specjalnie wysilać - a
wprost przeciwnie! - do czego opacznego rozumienia trzeba się przyłożyć?
Cóż takiego powiedział JKM?
Proponuję najpierw obejrzeć, ale uważnie, początek
tego programu, a jeszcze lepiej całość: zwłaszcza to, co Korwin-Mikke mówi, nie
pierwszy raz zresztą, o baronach UE. Oni nie mają powodu, aby go w Parlamencie
Europejskim wyczekiwać, ani nawet, możliwie skutecznej przecież próbie jego kandydowania,
sprzyjać.
Stwierdzenie, że "kobiety zawsze stawiają
opór..." pada wyraźnie - wyraźnie! - w kontekście małżeństwa, a nie
damsko-męskich kontaktów w szkole, w pracy, na ulicy czy po dyskotece w stanie upojenia. Jest to dokładnie
wprost wyrażenie myśli, że kobieta chce być przez swego męża zdobywana. Z
drugiej strony on też o wiele bardziej spełniony może być w roli zdobywcy
(także jej ciała!) niż jako samiec rozpłodowy. Może ktoś z mężów albo żon temu
zaprzeczyć? Każda inna interpretacja jest wyjmowaniem słów - w tej
"delikatnej sprawie" (co podkreślił Korwin-Mikke) - z kontekstu. JKM
nie nawołuje do gwałtów, ani nie pokazuje, że nie rozumie, co to gwałt. Co
ważniejsze, mówi rzecz istotną: "każdy powinien wiedzieć, kiedy
wolno" - nie zastąpią tego żadne kodeksy ani konwencje, z czym się w 100%
zgadzam.
Więc czy Janusz Korwin-Mikke jest za gwałceniem kobiet?
Trudno wyobrazić sobie większy przedwyborczy humbug i próbę stygmatyzacji kogoś,
kto zagraża establishmentowi - no może poza tym, gdyby chodziło o krzywdzenie
dzieci, ale to "oręż" zarezerwowany do zwalczania innych grup społecznych
- wiecie jakich. To celowe działanie mające sprawić, że wszystko pozostanie
"tak jak jest" i co działa tak, jak widać. Nie mam co do tego żadnych
wątpliwości, że tak po prostu jest większości rządzących, ale mniejszości ich
wyborców, po prostu dobrze, a naszą, obywateli rolą, jest po prostu to co 4
lata przyklepywać i legitymizować.
Muszka to nie atrybut chama - instrukcja wiązania |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz