Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 września 2014

Gdy w grę wchodzą miliardy, nawet najbrudniejsze chwyty masowo dozwolone. Tak było. Czy jest i będzie?


W 1953 roku w Readers Digest opublikowano wyniki badań naukowych, które po raz pierwszy dowodziły, że palenie tytoniu wywołuje raka. Jeszcze w tym samym roku doszło do serii osławionych spotkań magnatów przemysłu tytoniowego, mocno zaniepokojonych przyszłością swoich firm.

Najsłynniejsze takie spotkanie miało miejsce w nowojorskim Hotelu Plaza i brał w nim także udział John Hill, ceniony specjalista w dziedzinie public relations. Z perspektywy czasu można uznać, że spotkanie to doprowadziło do śmierci setek milionów ludzi na świecie a jego tragiczne skutki odczuwalne są do dziś.

Do tamtego momentu wytwórcy papierosów rywalizowali ze sobą, w interesie swojej branży postanowili jednak się sprzymierzyć. Tak zaczęła się najdłuższa i najkosztowniejsza kampania komunikacyjna w historii ludzkości. Tak również wytyczono ścieżkę i metody komunikacji dla wielu innych produktów, usług czy idei, które mogą być wątpliwe do przyjęcia lub budzić bardziej niż marginalny sprzeciw czy podejrzenia.

Dokładny przebieg rozmowy z Hotelu Plaza nie jest znany, ale na podstawie jawnych od 1998r. dokumentów, które powstały oraz działań, jakie zostały podjęte, jego przebieg można odtworzyć.
Przemysł tytoniowy uznał, że jego żywotne interesy (zyski) czy w ogóle istnienie są zagrożone. Największym zagrożeniem dla jego prosperity uznano badania naukowe, naukowców oraz środowisko lekarskie - to wskutek ich aktywności wielu ludzi rzucało palenie, kurcząc przez to rynek i wpływając na zyski korporacji. Wiarygodność doniesień naukowych nie była jeszcze wówczas w 100% zweryfikowana, magnaci tytoniowi nie wykluczali jednak, że papierosy rzeczywiście mogą szkodzić. Wcześniej żadne kompleksowe badania naukowe nie były w tej kwestii oficjalnie prowadzone. Postanowiono jednak stworzyć wspólny front, w oczekiwaniu masowej utraty zaufania do produktów.

Idea działania firm tytoniowych zasadzała się na tym, aby wspólnie, spójnie i masowo wpływać zarówno na konsumentów jak i czynniki opiniotwórcze. Jako głównego antagonistę i zagrożenie zidentyfikowano niezależne badania naukowe i samych naukowców – nie konsumentów. Postanowiono odpierać wszelkie przyszłe wyniki niezależnych badań, wynikami badań własnych czy zewnętrznych, ale finansowanych jawnie czy niejawnie przez branżę tytoniową. Z góry założono jednak, że to nie przekona wszystkich palaczy, zaczęto się więc posługiwać opiniami ludzi, których można uznać za "ekspertów i autorytety".

Wkrótce potem w USA ruszyła wielka kampania reklamowa pt. "A frank statement to cigarette smokers", której główne przesłaniem było: palenie wcale nie szkodzi, a zdrowie ludzi jest dla przemysłu tytoniowego wartością nadrzędną, gdyby niezbicie udowodniono, że papierosy są szkodliwe, wówczas zostałyby one wycofane z rynku.

Ani konsumenci, ani władze nie zareagowały szczególnie na te deklaracje, o których już wtedy było wiadomo, że są kłamliwe. Palenie rozprzestrzeniało się bez przeszkód aż do lat 90' XX w.,  - do czasu słynnego procesu, w którym 46 państw złożyło pozew przeciw koncernom tytoniowym, oskarżając je o działanie na szkodę interesu publicznego. Szefowie siedmiu największych firm tytoniowych zeznawali w sądzie, a trwający 4 lata proces zakończył się ugodą. Firmy tytoniowe zapłaciły $206mld. odszkodowania, zobowiązały się nie kierować reklamy swoich produktów do młodzieży, ale tylko w Stanach Zjednoczonych oraz, wobec udowodnionych podczas procesu kłamstw, firmy tytoniowe zobowiązały się ujawnić wszystkie dokumenty wewnętrze ze swoich amerykańskich filii oraz nie niszczyć żadnych dokumentów do roku 2008.

Ujawnione dokumenty przyniosły wiele rewelacji:
- w 1983r. Philip Morris zdołał o 10lat opóźnić wprowadzenie na rynek gumy Nicorette
- w badaniach marketingowych firm tytoniowych uczestniczyły osoby w wieku nawet 15lat – pomimo długoletnich zapewnień, że firmy tytoniowe nie opracowują ani nie kierują działań marketingowych do młodzieży

i wiele innych (więcej w filmie)

W 2004 roku w innym amerykańskim procesie wytoczonym na podstawie tzw. ustawy Rico, udowodniono, że spotkanie z 1953 roku oraz jego konsekwencje miały charakter spisku o charakterze mafijnym.

 - - -
Jak wiele się zmieniło od tamtej pory w niegodziwym zarabianiu miliardów? Jak współcześnie działają inne korporacje, twierdzące na temat swoich produktów: "twierdzisz, że szkodzą? To udowodnij!"? - które jednocześnie nie ujawniają publicznie pełnego składu swoich produktów i kwestionują każde niezależne od nich badanie naukowe? Czego mogły się nauczyć i nauczyły na bazie case study branży tytoniowej?

Film trwa ok. 90min i to kawałek dobrej pracy dokumentalistycznej.

Obejrzyj, wnioskuj, myśl i żyj świadomie

piątek, 11 lipca 2014

Medycyna absolutem? Nie ryzykowałbym i rozumiem profesorów, którzy nie ryzykują

Niektórzy tak bardzo wierzą w potęgę medycyny (i innych nauk) i w jej niepodważalny autorytet, że gotowi są tylko na takiej podstawie stanowić nadrzędne i najwyższe dla wszystkich prawo. Zapominają o czymś, o czym wiedzą doświadczeni lekarze - kilku znam. O pokorze.

Na zdjęciu Zagadka dotycząca "wiedzy medycznej" i postępu.

O kim mowa i jakiego przełomowego dla medycyny odkrycia dokonał? Zwróćcie uwagę na okoliczności tego przełomu. I proszę nie ściągać z google - NSA i tak wszystko widzi!

Sceptycy może powiedzą, że ten "ktoś" działał już dawno temu... Prawda, dość dawno. Ale teraz metody badawcze są inne, lepsze, sa komputery... No są, ale ten "ktoś" jest i dziś uznawany za wielkiego naukowca i jego metodom, choć są z tamtych czasów, trudno dziś cokolwiek zarzucić.

Cały postęp - i to w każdej dziedzinie - to ciąg zdarzeń. Za 100-200 lat również współczesne nam prawdy naukowe okażą się zdezaktualizowane, tak jak i stało się w przypadku przełomowego odkrycia tego "kogoś".

I tu wróćmy do punktu wyjścia: czy to rzeczywiście racjonalna postawa traktować medycynę jak Boga, z medycyny czynić ABSOLUT, skoro medycyna to raczej stan obecnej wiedzy mającej pomogać człowiekowi? Wiedzy, którą uznajemy za wyczerpującą, ale na dziś, doskonale wiedząc, że jest niepełna.
I po to jest potrzebna w podejściu do medyczny pokora, aby tę lukę wiedzy wypełnić. Z niepełnej wiedzy, czasem wręcz niespójnej, nie da się zrobić "boga wszystkich".

Warto aby odmawiający chrześcijanom prawa pełnoprawnego głosu zdali sobie i z tego sprawę, że nauka jest w wielu dziedzinach także wiarą w to, że to co wiemy wystarczy.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Koni trojańskich tabuny

To co widać - manifestacja potęgi
Akwedukt Pont du Gard - ukończony w 18r. n.e. 260m
długości, 49m wysokości. Zbudowany z ok. 3 tys. bloków
kamiennych połączonych klamrami, bez użycia zaprawy.
Jedna arkada, to 260 bloków o łącznej wadze ok. 850t.


Kiedy Starożytni Rzymianie budowali swoją sieć doprowadzających do miasta wodę pitną kanałów (łącznie ok. 400km, z czego spora część pod ziemią), nie było pewnie nikogo kto nie mówiłby, że to postęp. Świat im zazdrościł potęgi, myśli i rozmachu. 

Rzymianie podchodzili do budowy akweduktów bardzo naukowo - oczywiście na miarę tamtych czasów. Budowa akweduktów była naprawdę ogromnym przedsięwzięciem inżynieryjnym: zachowywanie spadków grawitacyjnych, kanały podziemne, prowadzenie nad rzekami i kanałami, odwadnianie przyległych terenów aby zapobiec możliwości skażenia przez wody gruntowe. Sam wybór źródła, z którego czerpano wodę był bardzo staranny - jego integralnym elementem była długotrwała obserwacja stanu zdrowia tubylców, którzy tę wodę na co dzień spożywali. Pełen profesjonalizm, a wszystko po to aby mieć czystą wodę.

W efekcie tego wielkiego przedsięwzięcia, w szczytowym okresie działania akweduktów  aż 800 tyś m3 wody dziennie było z odległych źródeł dostarczane do Rzymu drogami wodnymi.

czwartek, 9 maja 2013

Ewidentne samobójstwo i woskowy dysk Bella

Umorzone zostało śledztwo w sprawie samobójczej śmierci technika pokładowego Jaka-40, który lądował w Smoleńsku niedługo przed katastrofą prezydenckiego tupolewa - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Remigiusza Musia znaleziono powieszonego w piwnicy jego domu w październiku 2012 roku. więcej
Tymczasem magnetofon z JAKA-40, którego zapis mógłby potwierdzić słowa śp. chorążego Remigiusza Musia, o tym, że kontrolerzy wydali zgodę na zejście samolotu prezydenckiego do  50m,  jest cały czas analizowany..

Warto przypomnieć kilka faktów i wypowiedzi na ten temat:

niedziela, 5 maja 2013

Czy ewolucyjna teoria celowego przypadku dopuszcza wyjątkowość?

Już od kilkudziesięciu lat nauka wie, że oprócz unikalnych odcisków palców mamy także unikalne usta, Badania przeprowadzone już w latach 70. XX wieku wykazały, że na podstawie rysunku ust można zidentyfikować człowieka. Liczba cech charakterystycznych ust waha się od około 900 do 1200 i im większe usta, tym tych cech jest więcej. Wystarczy dziewięć identycznych cech, by mieć 100 proc. pewność, że są to usta tej samej osoby. 

Co prawda najwięcej w ostatnim czasie mówi się o zastosowaniu tego odkrycia do wykrywania przestępczości, ale moją uwagę zwraca tu co innego.