środa, 23 kwietnia 2014

K. Szczuka twierdzi, że potrafi dać... - moja krótka refleksja o strzyżeniu baranów, zwanym wyborami

Czy kobieta musi "dawać w ryj" aby się przebić? Czy tak płasko i prymitywnie jest wszędzie czy to tylko adaptacja do naszych realiów krajowych? Żal! Po prostu żal! Znam rady sołeckie, których średni poziom zostałby mocno zaniżony takim zachowaniem.

Czy w innych krajach kandydaci do PE używają równie prymitywnych chwytów i wulgarnego słownictwa? Sądziłem, że po kandydatce, która twierdzi, że ma "politykę w dupie", ale startuje do Parlamentu Europejskiego, nic mnie nie zadziwi, a jednak... Do dna wciąż daleko.



Czego właściwie ona chce, po co, z jakim pomysłem idzie do PE, dla kogo, co chce zrobić, a czego nie zrobi na pewno? Jaką składa obietnicę wyborcom: że jest i pozostanie inteligentna? Że nie zacznie wierzyć w Boga, bo tak postanowiła?
Głupota i chamstwo się w Polsce się planowo krzewi. Barany trzeba strzyc...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz