środa, 11 marca 2015

Medialne ADHD, czyli o tym, że lepiej gdy nauczyciele kończą z koszami od śmieci na głowach



Rzeczywiście wygląda absurdalnie, ale warto jednak posłuchać co mówią nauczyciele o tej metodzie "terapii behawioralnej" i wiedzieć jaki charakter ma sama szkoła - integracyjny. Bardzo łatwo ulec klimatowi nagonki - tylko po co?

Słyszeliście o niedawnej sprawie na Uniwersytecie Zielonogórskim, gdzie jeden z profesorów nabawił się poważnych nieprzyjemności, gdyż studentom wchodzącym na egzamin nakazał: 1. wyłączyć telefony, schować je do swych toreb, 2. torby położyć pod ścianą sali, 3. zająć miejsce tylko z przyborami do pisania. Nie słyszeliście, że zarzutem studentów było "naruszenie ich wolności osobistej przez profesora"? No to nie wiecie, że rośnie pokolenie kalek.

Pomijając, że tzw. ADHD jest rozpoznawane i (o zgrozo) leczone lekami u dzieci zbyt często, to niezbyt mądrze postępują ci, którzy mówią, że "dialog z dzieckiem" to jedyna metoda wychowawcza, czy zapanowania nad dzieckiem - czasem trzeba uciec się do sztuczek i sposobów. To jeden z takich sposobów. Kogoś kogo to razi, powinien dziś zwrócić uwagę na regulamin korzystania z placu zabaw, windy, regulamin mieszkańca bloku wywieszony na każdej klatce schodowej, albo przeczytajcie dowolną ustawę na dowolny temat :)

Czy komuś przyszło do głowy, że sześciolatki traktują to jako zabawę, a owi studenci wzięli to całkiem na poważnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz