Zakładając nawet najpozytywniejszy scenariusz, pytanie: czy będziemy w stanie jako państwa zadbać o nich i zadowolić ich tak, jakby oni tego chcieli - czy wiemy tak w ogóle czego oni naprawdę chcą, bo nikt mnie nie przekona, że zadowoli ich odzienie, strawa i jakiś dach nad głową. Czy będziemy w stanie jako społeczeństwa pomóc im asymilować się - a przecież asymilacja to dwustronny proces - brnąc w krwi ofiar ich bliższych albo dalszych ziomków? Czy obecna zlaicyzowana Europa i jej wartości, z których wielu jest tak dumnych, może być źródłem, z którego będziemy czerpać taką siłę?
Nie ma mowy! Prawdziwa siła europejskiego ducha została już dawno i metodycznie sponiewierana!
Tak trudno to zrozumieć, że kluczowa jest wobec piątkowych wydarzeń w
Paryżu, nie tyle kwestia PRZYJĘCIA czy NIE PRZYJĘCIA imigrantów, ale kwestia
zadowolenia przybyszów w przyszłości. Chyba trudno to zrozumieć, bo nikt o tym
poważnie nie mówi, uważając, że technokratyczne algorytmy Junckera rozwiążą sprawę, podczas gdy to dopiero sprawy początek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz