- Nie zabraniajmy motocyklistom wjeżdżać, bo oni zabronią naszym jechać do Katynia na coroczny rajd. (tak jakby Putin nie mógł zakazać Rajdu Katyńskiego dowolnego dnia, pod każdym, dowolnie wybranym przez siebie pretekstem. Nie warto bardziej zatroszczyć się o żywych?)
- Nie pomagajmy Ukrainie, bo tam honorują Banderę, mordercę Polaków. (zupełnie tak, jakbyśmy sami prowadzili spójną i jakkolwiek mądrą politykę historyczną i odważnie rozliczali się z swoją najnowszą przeszłością...)
- Nie zapominajmy o krasnoarmiejcach, którzy chcieli tylko przynieść nam swobodę i zapłacili cenę krwi (czy generałowie Armii Czerwonej też chcieli dla nas wolności i czy rozumieli ją tak jak my?)I jakoś tak się dziwnie składa, że te trzy przykładowe opinie, z którymi się spotykam uwzględniają i to co pomyśli o nas Putin, co pomyśli Rosja, co pomyśli świat... Mało kto próbuje odpowiedzieć, gdzie leżą i jakie są w tym racje Polski i jej obywateli. Jaka jest nasza Racja Stanu? Finowie na przykład z motocyklistami Putina problemu nie mają - uznali ich organizację za przestępczą. Tak jak i Amerykanie...
A może Polska nie jest w stanie mieć Racji Stanu? Może motocyklowa hałaśliwa horda rzeczywiście powinna przejechać na kilka dni przed wyborami dowolną, wybrana przez siebie trasą przez polskie miasta i wsie, budząc wiadome skojarzenia? Może rzeczywiście nie ma sensu w beznadziejnym trudzie niczego utrudniać Rosji z tego co sobie uplanowała u naszych wschodnich sąsiadów? Może rzeczywiście podwładnym Stalina - mającego na sumieniu dziesiątki milionów istnień, trzeba stawiać pomniki?
Czy to jest nasza polska racja, port do którego zmierzamy i myślenie, które nas uwolni?
Nie! To stutonowe kule, które ktoś właśnie przyspawuje do naszych stóp.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz