czwartek, 5 marca 2015

Nie odra, a nieustająca indolencja jest mega zagrożeniem dla zdrowia publicznego w Polsce

Kto zapozna się z tymi danymi przekona się, że epidemiologia współcześnie, to dzięki mediom bardziej nauka humanistyczna niż ścisła.
Więcej informacji na ten tamat
Mówienie Polakom przez media, że jeśli mniej niż 95% dzieci będzie szczepionych przeciwko odrze to czeka nas kataklizm, to bzdura, nie do utrzymania w świetle nauki. Dlaczego epidemii nie ma w Danii, Irlandii, Austrii? Co różni te populacje od polskiej? Czy tam czasoprzestrzeń uległa zakrzywieniu?

Nie, z premedytacją zakrzywia się ją w Polsce. Strach przed "zarazą" i stygmatyzacja coraz liczniejszych nieszczepiących, to próba obrony obowiązkowych szczepień i poszerzenie ich zakresu - NA SZKODĘ ogólnego zdrowia polskiej populacji, ale na korzyść budżetu i firm farmaceutycznych.

Jeśli coś naprawdę zagraża zdrowiu publicznemu w Polsce, to chaos i indolencja organizacyjna w naszej służbie zdrowia, reformowanej od trzech dekad - bez widocznego skutku! Nie jestem gołosłowny. Od trzech miesięcy próbuję zarejestrować syna na planowy zabieg okulistyczny - jak na razie bez skutku.

Tylko w Polsce, gdzie indziej prosta czynność REJESTRACJI do lekarza, urasta do miana wielkiego osiągnięcia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz