piątek, 13 listopada 2015

500 złotych na drugie dziecko, niezależnie od dochodu rodziny, to dobry prorozwojowy pomysł

500 złotych od drugiego dziecka w rodzinie to pierwszy od lat pomysł polityków, o którym ludzie rozmawiają z uśmiechem. Pierwszy od lat!

To dobry pomysł, choć nie idealny - i wcale nie, abym był socjalny.
  1. Polska jest w ogonie demografii na ŚWIECIE - tak na ŚWIECIE. Według zachodnich demografów poziom dzietności 1,3 jest już i tak taki, że daną populację trudno jest odnowić przez za (ten krytyczny poziom to 1,8)
  2. Taką bezpośrednią pomoc rodzinom stosuje 20 krajów europejskich o różnej zamożności.
  3. Nie jest prawdą, że budżetu na to nie stać - chyba, że z perspektywy prostego księgowego... 40-50% tych pieniędzy i tak do budżetu wróci: w formie PIT, VAT i innych danin. Po drodze jednak pieniądze te "przemieli" gospodarka, co dodatkowo i znacznie ją zastymuluje.
  4. Nie ma sensu uzależniać wsparcia w formie tych 500 złotych od poziomu dochodów z jednego prostego powodu: system musi być prosty i tani w obsłudze. Weryfikacja oświadczeń o dochodach milionów rodzin przez tysiące urzędników, tylko po to, aby odsiać kilka / kilkanaście procent zamożnych, kompletnie mija się z celem. Jak znam dotychczasową praktykę, każdy tego typu projekt obrósł by za chwilę w armię urzędników i dziesiątku druków, a po co? Czy walczymy o rozwój administracji czy o więcej młodych Polaków i Poleczek?
Realizacja - oby tania, a przez to efektywna - tego pomysłu, byłaby klęską Januszów ekonomii, którzy przez lata w dowodzili w swym mniemaniu, że to bezcelowe, że nie potrzeba, że się nie da. Byłaby też końcem działań albo żenujących ze względu na nikłość pomocy i pronatalistycznego wpływu, albo dotyczących nielicznych rodzin - jak na przykład "karty dużych rodzin", obejmujące w najlepszym przypadku 10-15% dzieci. Nikt do dziś sensownie nie wytłumaczył dlaczego skupiamy się na rodzinach 3+, skoro celem jest zwiększenie dzietności z 1,3 do 1,8-2 - czyli zachęcenia bezdzietnych, lub posiadających jedno dziecko, do kolejnego potomstwa.

Ważne jest jednak coś więcej, bo sam pomysł nie jest idealny. Powinna go uzupełnić reforma ZUS poprzez wprowadzenie emerytury obywatelskiej - każdy płaci takie same składki i dostaje taką samą emeryturę, niezależnie od tego ile zarabiał. Kolejny krok, to danie każdemu pracującemu wyboru: czy chcesz zostać w starym systemie, czy przejść do nowego - czyli już dziś zarabiać za swoją pracę więcej. A wszystko to można sensownie i spójnie finansowo zrobić w przejściowej perspektywie czasowej. Główny problem Polski rzutujący tak na jej gospodarkę i pośrednio na demografię, to to, że praca jest obecnie najwyżej opodatkowanym zasobem - wyżej niż kapitał i ziemia. To niedorzeczne. To też zupełnie nieprorozwojowe.

Szykuje się wreszcie rząd, który mam nadzieję będzie więcej rzeczywiście robił rzeczy istotnych, a mniej walił w dawno popsuty bęben.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz