czwartek, 14 sierpnia 2014

Pomijając to, że dziś śniły mi się białe Kamazy...


Witam Was gorąco! 

Witam w krainie absurdu. Krainie, której historię i teraźniejszość tyloma zmyślnymi sposobami próbuje się nam Polakom obrzydzić i deprecjonować. W kraju zamieszania, gdzie nie wiesz ani kto, ani za co, ani za ile ci dziś przywali. Jakiemu to prawu nie sprzeniewierzasz i jakiego przepisu nie naruszasz - żyjąc! 

W kraju gdzie co rusz jakaś gazeta, z pełną troski życzliwością, obnaży i zanalizuje jakąś naszą immanentną narodową przywarę, odwieczny problem naszej zbiorowej świadomości, z którym nie możemy, nie umiemy i nie chcemy sobie poradzić. No cóż - rolą obcych mediów nie jest to, aby wprawiać nas w dobry nastrój i wzbudzać w nas dumę z bycia Polakami. Im mniej w naszych skrzydłach i ogonach piór, tym lepiej dla innych! Im częściej i dłużej leżymy na ziemi lub na kolanach - tym dla innych pożyteczniej.


Nie jest to także rolą aparatu Państwa byśmy czuli się dobrze, na co wskazuje wiele działań - tak w obecnej polityce wewnętrznej czy międzynarodowej, polityce gospodarczej, historycznej (o ile takie mamy) czy np. w wymiarze sprawiedliwości - działań mających charakter jawnego sabotażu zwyczajnej NORMALNOŚCI. 

Długo można by wymieniać decyzje i stojące za nimi kłamstwa mające je usprawiedliwiać, jawnie szkodzące naszemu krajowi wewnętrznie jak na arenie międzynarodowej, Szkodliwe dla poczucia sprawiedliwości wśród Polaków, ich żywotnemu interesowi ekonomicznemu, poczuciu stabilizacji czy przekonaniu o tym, że sprawy idą we właściwym kierunku. Tych, którzy marność, absurdalność i krótkowzroczność wielu takich decyzji widzą, wskazując jednocześnie pożądane rozwiązania, stygmatyzuje się, nazywa się malkontentami, czy nieudacznikami. Bo tak łatwiej - dzielić i rządzić.

Poniżej przykład - drobny, trywialny, pierwszy z brzegu i świeży. Pod nim krótka konkluzja.

Masz posesję a na posesji przyczepę? To znaczy, że dokonałeś samowoli budowlanej. I może to skutkować karą. Tak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. I choć właściciel mógłby przyczepę po prostu odwieźć kilka metrów dalej, na parking, sąd na to nie pozwolił. Jak pisze Dziennik Gazeta Prawna:
Sprawa dotyczyła zleconej przez burmistrza kontroli domku letniskowego. Przeprowadził ją powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, który orzekł, iż obiektem tym jest przyczepa. Postawiono ją jednak na betonowych blokach oraz otoczono drewnianą palisadą. Przyczepa nie posiadała żadnych instalacji ani nie była związana z trwale z gruntem. Uznano więc, że jest to obiekt tymczasowy, na budowę którego wymagane było zgłoszenie (którego nie dokonano).
Prowadząc sprawę stwierdzono, że obiekt został zlokalizowany na terenach, na których zgodnie z ustaleniami obowiązującego planu zagospodarowania przestrzennego zakazuje się miedzy innymi nowej zabudowy letniskowej oraz przekształcania tej istniejącej w zabudowę mieszkaniową lub zagrodową. Co więcej, obiekt położony został za blisko granicy z sąsiednią działką. Z tych powodów nakazano jego rozbiórkę.
Sam fakt, że aparat państwa angażuje swój majestat i nasze, podatników pieniądze, w kontrolę stojącej na betonowej podstawie przyczepy, woła o pomstę do nieba! Co gorsza, przyjęta w orzeczeniach urzędników i stanowiących wcześniej dla nich "prawo" metoda sabotażu zdrowego rozsądku - woła o pomstę drugą!

Wszystko to nie po to, aby żyło się lepiej, tylko aby nikt nie miał pewności, co jest normalne, sprawiedliwe, zgodne z prawem, a co nie jest, w efekcie spychając ludzi spod znaku Białego Orła, w zniechęcenie, bierność i marazm. I tak już od lat. Odkąd pamiętam: ustawiczne reformy, przemiany i zmiany oraz ci, dzielnie biorący na klatę odpowiedzialność za ich powodzenie - odpowiedzialność nie wiążącą się nigdy z żadną odpowiedzialnością.

Nic zatem dziwnego, że prowadzone od lat (właściwie od 1992 roku), na tak wielu płaszczyznach działania, zgodne wprawdzie z prawem - zgodnym zawsze z potrzebą chwili, ale tak jawnie szydzące ze zdrowego rozsądku i poczucia sprawiedliwości, doprowadziły do tego, że wcale nie mało Polaków czeka obecnie na Putina i jego porządki, jak na wybawienie - upatruje w zewnętrznej ingerencji, szansę na normalność.

Osobiście uważam, że mamy szansę być normalnym, silnym i stabilnym krajem, z tym potencjałem, wiedzą i zasobami, które już posiadamy. Sami, bez żadnego ziemskiego protektora. Musimy tylko stanąć wreszcie na ziemi, sprzeciwić się złu oraz jego namiestnikom udającym panów i nazywać sprawy po imieniu, jakimi są!

Dopóki to się nie zmieni, za sukces rządzących będzie uchodziło podniesienie założonych przez nich wcześniej szlabanów na A4, a za spontaniczną pomoc humanitarną, 280 wymalowanych na biało Kamazów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz