Nie będę pisał że to lekkomyślność, wielka tragedia, strata - to nie ma sensu, to oczywiste.
Jednak do tych, którzy gotowi są kamienować fizycznie i już kamienują słownie, mam trzy słowa: nie wydaje się Wam, że nie tylko życie jego 3-letniej córeczki się wczoraj skończyło, ale i jego życie, życie jego całej rodziny? Czy możecie choć przez chwilę wyobrazić sobie, co dzieje się w tej chwili w sercu tego człowieka? Czy można sobie wyobrazić życie z takim poczuciem winy? Bez Boga, nie ma w tej sytuacji szans! Sądzicie, że Wam ani nikomu kogo znacie nigdy nic podobnego się nie ma prawa przytrafić? Czasem pół sekundy uwagi lub jej braku przesądza o całym życiu człowieka...
Bądźmy dla siebie łaskawi. On i jego żona nie potrzebuje naszej nagany, tylko modlitwy i pocieszenia i to nawet kiedy nie mamy z nimi fizycznej styczności. Wspierajmy ich na Boga! Jeśli nie teraz, to kiedy?!
Boże, miej w opiece rodziców tego dziecka!Jeśli coś może wyniknąć dobrego z tej historii dla nas wszystkich, to przestroga i zwiększenie świadomości.
Bądź im ochroną! Pociesz ich w utrapieniu, nie pozwól demonom targać nimi i wieść na zatracenie! Postaw na ich drodze ludzi, którzy okażą im miłość, pokażą im Ciebie, Twoją Miłość, Łaskę, przebaczenie! Amen!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz