A mogli pójść do tygodnika Wprost i pożalić, że nie dało rady pozbawić "od ręki" życia swojego dziecka, że lekarz przez "dwa tygodnie opóźniał". Czy dwa tygodnie naprzeciw życia i wobec ryzyka błędnej decyzji, to dużo!!! Nawet w celach śmierci ludzie czekają na egzekucję dłużej. Mogli próbować stać się sezonowymi ikonami walki o prawa człowieka, a konkretnie o prawa kobiet - które chce się uczynić nadrzędnymi wobec prawa człowieka, jakim jest prawo do życia.
Zdecydowali - tak, wolni ludzie d e c y d u j ą - kochać i poświęcić się dziecku do końca. Może to był imperatyw, ale skończył się DECYZJĄ NIE SZKODZĄCĄ NIKOMU, A BUDUJĄCĄ WIELU - czyli najlepszą możliwą decyzją. Podczas gdy nasza polska mama, trwoni swój czas, który mogłaby wykorzystać zupełnie inaczej.
Za sprawą historii jej i jej nienarodzonego dziecka, rozdmuchanej do granic możliwości, słychać tyle pretensji o to, że są ludzie, którzy właśnie miłość "mimo wszystko" a nie "za coś" uznają ze przejaw człowieczeństwa. Słychać pretensje do ludzi, którzy bronią ludzkiego życia, niezależnie od tego jak jest małe, ułomne, chore czy niedojrzałe.
Za sprawą historii chorego dziecka zwalcza się ludzi, którzy kwestię życia i śmierci nie zostawiają rozstrzygnięciom niczyjego sumienia - które, w zależności od tego czym się karmimy, może być czyste, albo być śmietniskiem - ale uznają za sprawę już rozstrzygniętą w formie nakazu "nie zabijaj".
Bo nie o sumienie w tym sporze chodzi. Ani nie prof. Chazana, ani matki, a o to, na jakim fundamencie się opieramy: na skale, czy na piasku, na miłości czy utylitaryzmie. Na humanizmie stawiającym człowieka w centrum, czy na Bogu.
- -
To, że za głoszenia takich prawd i zamieszczanie takich materiałów Facebook blokuje lub usuwa konta, też jest bardzo wymowne, ale cóż, czasy mamy ostateczne - nie ma czego kryć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz