Najważniejsze w Gazecie Wyborczej są nie fakty, które twórczo niekiedy opisuje, a wtręty, których używa. Młody człowiek powiedział sprawy oczywiste: demokracja nie równa się wolności, państwo i UE narzuca nam zachowania i reglamentuje wolność coraz bardziej, z uśmiechem na ustach mówiąc, że takiej wolności nie było nigdy dotąd - co się akurat zgadza, tylko nie jest tym czym wolność jest naprawdę.
Redaktorowi piszącemu ten "artykuł pierwszej potrzeby" nie mieści się głowie, ż
e można przyjść dobrowolnie do Sejmu Dzieci i Młodzieży i kontestować system, zamiast się przed nim ukorzyć, podziękować za gościnę i pójść do domu. Gdyby ów młody człowiek wykrzykiwał swoje racje na ulicy, powiedziano by mu, że zakłóca porządek, albo, że przecież nie ma nic lepszego niż próbować zmienić system przy urnie wyborczej... Żadne zachowanie godzące w fundamenty (jakie?) ni było by tolerowane. Wkrótce być może żadne nie będzie legalne.
Młodzi, nie dajcie się. Wyrośliście już z bajek, więc nie wrastajcie w nie znowu! Waszym prawem jest nie tylko wierzyć i myśleć, ale o tym głośno mówić. I nie jest prawdą, że to pochlebcy i kunktatorzy zmieniają świat i pchają go do przodu - mogą być co najwyżej trybikiem w jego machinie. Każda zmiana rodzi się z negatywnej odpowiedzi na zadane sobie pytanie: "czy tak jak jest, jest dobrze?"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz