Taką mam smutną refleksję po ostatnich wyczynach rządzącej Platformy.
Zadziwiające jak na przestrzeni ledwie 3 lat zmieniła się narracja w sprawie Rosji. Jeszcze nie tak dawno Donald Tusk z mównicy sejmowej zarzucał opozycji wprost, że domagając się zwrotu Polsce smoleńskiego wraku, chce doprowadzić do wojny z Rosją. Manewr się udał - Sejm nie podjął wówczas uchwały w brzmieniu proponowanym przez PiS (nie pamiętam czy w ogóle jakąś podjął). Wielu ludziom z tamtych wydarzeń pozostało takie myślenie: bądźmy cicho, to nic nam nie zrobią - nie warto drążyć, bo to się źle skończy. (skąd pewność, że to właśnie 10 kwietnia 2010 się nie zaczęło - tego nie wiem).
I państwo polskie stanowczo niczego wobec Rosji nie zrobiło, jak diabeł świeconej wody unikając także postawienia sprawy na forach międzynarodowych. Aż owe fora zainteresowały się same...
Najważniejszy przekaz przez minione lata był właśnie taki: my nie chcemy wojny, to opozycja w postaci PIS jej chce, wysuwając nierealne roszczenia. My, Platforma, w duchu miłości i zgody, będziemy przed tym chronić. I wielu uwierzyło, że rządy PO to gwarancja pokoju - niektórzy wciąż wierzą, że także dostatku, ale o tym kiedy indziej.
Dziś z kolei szef MSZ z rozbrajającą szczerością mówi: pomyliliśmy się co do Rosji.
Prezydent szczyci się podpisaniem arcyważnej ustawy, która zapewni Polsce kierowanie w razie wojny. Stosowni ministrowie wydają rozporządzenia o kosztach pochówku żołnierzy w czasie wojny. Zbroimy się, podczas gdy jeszcze niedawno słyszałem, że my mamy samych przyjaciół oraz druziej.
Niedawno była więc wyimaginowana piarowo wojna, którą chciał rozpętać PIS, a teraz skrucha i realne wojenne ustawy i rozporządzenia - jako powód do dumy ze swej przezorności, bycia Mężem Stanu i...
uzasadnienie do trwania swej władzy, bo przecież zmienić władzę w tak trudnym czasie może chcieć tylko szaleniec.
Może warto na nastroszone na Polskę pióra Rosji spojrzeć z naszej wewnętrznej perspektywy i tego kto mógłby chcieć na tym bieżąco skorzystać? (głośno w tym miejscu myślę, nie mam żadnej pewnej wiedzy aby wyrokować)
Tymczasem ta władza jest nie tylko szkodliwa (jest wiele tego twardych dowodów) - choćby najważniejsze: nie czyni Polski krajom sprawiedliwym, to do tego jest krótkowzroczna i głupia.
Nie sposób inaczej mówić o ludziach, którzy właśnie się pośrednio przyznali, że w swojej politycznej rachubie, począwszy od 10 kwietnia 2010 roku przehandlowywali Polską Rację Stanu, przy gromkich brawach swych licznych pochlebców.
- - Napisane w trudnych warunkach, na smartfonie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz