Powiem im, że Wojciech Jaruzelski był zdrajcą.
Namiestnikiem obcej, bezprawnej władzy nad Polską i nie życzył naszemu krajowi dobrze, kiedy był u steru. Był człowiekiem, miał pewnie też jako człowiek swą chwalebną kartę i jasną stronę, ale to ciemna postać, która zaprzedała się obcym, wrogim Polsce siłom. Tym samym, które stały za wymordowaniem polskich elit w Katyniu, tym samym, które zaraz po wojnie skazały na śmierć 3000 "wrogów systemu", tym samym, które przez prawie 50 lat gnębiły Polaków komunizmem i... Tym samym, które przez 25 lat od jego formalnego upadku, sabotowały dokonanie jednoznacznej oceny postępowania dyktatora. A przesłanki do takiej oceny były. Mało tego: postulowali budowanie jemu pośmiertnych pomników, podczas gdy w kraju chcącym odciąć się od zgniłych korzeni, powinna go spotkać co najmniej degradacja i infamia.
Czy powiem im w ten sposób całą prawdę o człowieku? Na pewno nie.
Powiem im to co wiem, o tamtych czasach, bo nie moja to rzecz odpuszczać cudzym winowajcom!
- -
Załączam kilka artykułów, jeśli ktoś ma ochotę temat poznać bliżej. Warto!
Bogdan Musiał - Polacy nie Szwejki
Breżniew "pogodził się" w 1981 roku z wizją demokratycznej Polski, natomiast Jaruzelski i jego towarzysze nie.
Tadeusz M. Płużański - Generał na usługach Moskwy
O Jaruzelskim mówi się najczęściej, że uratował Polskę przed sowiecką interwencją, wprowadzając stan wojenny. To nieprawda i nie wszystko.
Bronisław Wildstein - Jaruzelski, czyli banalność PRL
"Przebrzydła szumowino, pachołku moskiewski, ty farbowana świnio...". Anonimowy wierszyk o generale z czasów stanu wojennego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz