czwartek, 18 kwietnia 2013

Jak to jest z tym Lechem?

No i się znowu w "polskim piekiełku" zagotowało. Krzysztof Wyszkowski ujawnia dokumenty i zadaje pytania .
Podziwiam Krzysztofa Wyszkowskiego za determinacje. Można oczywiście snuć teorie nt. tego kim był T.W. BOLEK, od kiedy był Bolkiem i czy ta bolkowatość wynikała z przekonania czy stała się pod groźbą pozbawiania pracy, skrzywdzenia kogoś z licznej przecież rodziny Lecha Wałęsy itd. Dziś jednak faktem jest, że Wałęsa ze służbami się układał, współpracował - wg. jego słów, po to aby system oszukać. Ci którzy z nim działali, mówią że są dziś przekonani, że donosił, bo pewne informacje bezpieka mogła mieć tylko od Wałęsy...


Ikona ikoną, bohater bohaterem, ale: albo coś nie miało miejsca - jest spiskiem i sfabrykowaną sprawa (po co ten spisek?, skoro to spisek to dlaczego L. Wałęsa zdekompletował swoją teczkę tracąc możliwość obrony?), albo to wszystko miało jednak miejsce. Tylko ustalenie tej podstawy ma sens. Jeśli grunt jest fałszywy, każdy wniosek na nim oparty będzie zawsze fałszywy, prawdziwy - co najwyżej przez przypadek.

Swoją drogą mógł Wałęsa przewidzieć, że narażając Wyszkowskiego na zapłatę horrendalnych kwot za emisję w TVN przeprosin, które sam wobec siebie wystosował (prawomocnie zresztą), postawi Wyszkowskiego pod ścianą i w sytuacji kiedy nie ma już nic do stracenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz