Jak to jest z tym Lechem?
No
i się znowu w "polskim piekiełku" zagotowało. Krzysztof Wyszkowski ujawnia dokumenty i zadaje pytania .
Podziwiam Krzysztofa
Wyszkowskiego za determinacje. Można oczywiście snuć teorie nt. tego kim
był T.W. BOLEK, od kiedy był Bolkiem i czy ta bolkowatość wynikała z
przekonania czy stała się pod groźbą pozbawiania pracy, skrzywdzenia
kogoś z licznej przecież rodziny Lecha Wałęsy itd. Dziś jednak faktem
jest, że Wałęsa ze służbami się układał, współpracował - wg. jego słów,
po to aby system oszukać. Ci którzy z nim działali, mówią że są dziś
przekonani, że donosił, bo pewne informacje bezpieka mogła mieć tylko od
Wałęsy...
Ikona ikoną, bohater bohaterem, ale: albo coś nie
miało miejsca - jest spiskiem i sfabrykowaną sprawa (po co ten spisek?,
skoro to spisek to dlaczego L. Wałęsa zdekompletował swoją teczkę tracąc
możliwość obrony?), albo to wszystko miało jednak miejsce. Tylko
ustalenie tej podstawy ma sens. Jeśli grunt jest fałszywy, każdy wniosek
na nim oparty będzie zawsze fałszywy, prawdziwy - co najwyżej przez
przypadek.
Swoją drogą mógł Wałęsa przewidzieć, że narażając
Wyszkowskiego na zapłatę horrendalnych kwot za emisję w TVN przeprosin,
które sam wobec siebie wystosował (prawomocnie zresztą), postawi
Wyszkowskiego pod ścianą i w sytuacji kiedy nie ma już nic do stracenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz