piątek, 19 kwietnia 2013
Chyba rzeczywiście u nas źle...
Skoro za "zbawianie" Polski biorą się takie tandemy, to dobrze z naszym "zbiorowym sumieniem" być nie może..
Od dawna - gdzieś od 4 czerwca 1992r. - nie chodzi już przecież jednak w polityce o zbawianie czy naprawianie, chyba że mowa o zbawianiu własnej skóry.
Gdzie jest młodzież, nowe twarze zamiast opatrzonych już dawno facjat. Gdzie entuzjazm, energia, zapał, jakiś NOWY powiew. Gdzie głos tych, którzy są największym bogactwem naturalnym tego kraju i jego przyszłością. Gdzie autentyczną troska, przejawiająca się w każdym niemal waszym słowie i działaniu, o ludzi, rodziny, przedsiębiorczość. Nie widać tego, nic a nic!
Podaje się nam do wierzenia, że polityka to taka tajemnicza i misterna gra dla wybranych i każe łykać w ciemno każdy kit czy slogan zasłyszany z telewizora.
Może by tak jednak najpierw owoce a dopiero potem zaufanie wyborców panowie i panie wybrańcy? Czyny kroczące przed chwalą, a nie jak dotąd odwrotnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz